10 życiowych prawd, których można nauczyć się w podróży

Teraz jest taka moda na pisanie o różnych rzeczach w punktach, najlepiej w dziesięciu. Też spróbuję.

Ten artykuł jest dla tych, którzy a) zaczynają podróżować albo b) zaczynają mieć dzieci, lub dla tych, którzy c) jedno lub drugie mają w planach. Ci, którzy już podróżują i już mają dzieci, dobrze wiedzą, jak to jest – być zdyscyplinowanym i wyluzowanym zarazem.
W podróży wszystko przeżywa się mocniej. To, czego uczymy dzieci, w podróży uczymy bardziej. Tu nawet nie chodzi o jakiś nasz system wartości. Uczymy ich tego, czego podróż od nas wymaga, by było bezpiecznie, ciekawie, intensywnie i przyjemnie.

1. Kto rano wstaje, temu pan Bóg daje

W czasie podróży nie ma miejsca na lenistwo, zwłaszcza jeśli jedziemy dokądś, gdzie najprawdopodobniej długo nie wrócimy. Wtedy nasza ciekawość świata, każe nam zrywać dzieci z łóżek, żeby zobaczyć i przeżyć jak najwięcej. Zawsze mamy ustalony plan na każdy dzień. Nie zawsze udaje nam się go wypełnić, ale bardzo się staramy. Bo…

2. Nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki

Świat jest wielki, a my ciągle chcemy poznawać coś nowego. Być może już nigdy nie pojedziemy do Chin, ani do Maroka, może nawet nie pojedziemy już do Przemyśla, kto wie. Dlatego zawsze chcemy wykorzystać czas jak najlepiej, bo wiemy, że ten dzień już się nie powtórzy. Nie spotkamy już na naszej drodze tych samych ludzi, nie zagadnie nas ten miły sprzedawca na ulicy, a dziewczynki nie pogłaszczą już tego samego psa. Nie trafimy już na tą samą imprezę czy pokaz. W tym roku np. zupełnie przypadkiem trafiliśmy na wystrzałową inscenizację D-Day na Helu. W Stanach in the middle of nowhere (Williams, AZ, jakby ktoś pytał) trafiliśmy na wspaniałą paradę Indian i kowbojów, strażaków, starych samochodów, pani senator i pruszącego z nieba śniegu w środku lata. Nigdy nie wiemy, co nam się przydarzy. Po prostu czarpiemy i idziemy dalej. Ale chcemy zaczerpnąć jak najwięcej i jak najlepiej.

3. Carpe diem

Tu można by właściwie napisać po prostu “jw.”, ale jest jeden drobiazg ekstra: “Nic na siłę!”. Gdy już jesteśmy zmęczeni, nie wchodzimy do kolejnej galerii. Robimy to, co chcemy robić, tak, żeby dobrze to później wspominać. Czasami lepiej przypatrzeć się miastu sącząc herbatkę przy kawiarnianym stoliku, niż pędząc nie wiadomo gdzie i po co. Gdy byliśmy w Dubaju, wracając z przesiadką po trzech tygodniach w Chinach, wcale nie poszliśmy oglądać najwyższego budynku świata Burj Khalifa. Widzieliśmy go tylko z oddali. Cały dzień szaleliśmy na basenie i tego nam było trzeba.

4. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

W podróży są fajne i te mniej fajne momenty i zawsze musimy radzić sobie z nimi razem. Jeśli Malinkę boli noga, nie zostawiamy jej na ulicy, by zabrać ją w powrotnej drodze. Bierzemy ją na ręce, opatrujemy ranę, albo po prostu przerywamy marsz. Czasem to Malinka się poświęca i idzie z bolącą nogą. Gdy Tosia zgubi ulubiony wisiorek, zatrzymujemy się, by go poszukać. Jeśli nam się uda szybko go znaleźć to świetnie, ale jeśli nie, to Tosia musi się pogodzić ze zgubą. Jeśli Miłka jest głodna to… tu nie ma dyskusji. Ważne, że w podróży jesteśmy razem. Musimy sobie pomagać i zwracać na siebie uwagę. Inaczej podróż się nie uda.

5. Jeśli wszedłeś między wrony…

Jesteśmy razem, ale jednak wśród innych. Wchodzimy do innej kultury i należy jej się szacunek. Staramy się nauczyć jak jest w danym języku “dziękuję” i “przepraszam”. Nie chcemy nikogo urazić ignorancją. Ale…

6. Bądź sobą, wybierz Pepsi…

W obcym kraju warto też pilnować własnej niezależności. Gdy byliśmy w Chinach, nasze dwie jasnogłówki stawały się wszędzie nie lada sensacją i wszyscy chcieli robić sobie z nimi selfie. Tosia nie chciała nikogo urazić i z uśmiechem to znosiła, natomiast Malinka nie życzyła sobie fotografii i miała do tego prawo.

7. Czcij ojca swego i matkę swoją

To przykazanie nie zawsze sprawdza się w domu, ale zawsze sprawdza się w podróży. Dzieci muszą nam ufać i muszą reagować na wszelkie nasze nagłe polecenia. Rozumieją, że to dla ich dobra i bezpieczeństwa. Czasem marudzą, czasem mają ochotę na coś innego, ale wiedzą, że ostatecznie i tak my zdecydujemy. Zawsze jednak bierzemy ich zdanie pod uwagę. We Włoszech, specjalnie dla Malinki, spędziliśmy kilka popołudni na plaży, mimo, że plaże nie wszyscy lubimy (ja nie lubię;).

8. Nie oczekuj niczego, spodziewaj się wszystkiego

Nigdy nie jedziemy z nastawieniem, że będzie cudownie i wspaniale. Jedziemy z nastawieniem, że będzie ciekawie, że wiele się wydarzy i że będziemy mieli co opowiadać. Czasem podróż zaskakuje nas pozytywnie, czasem… no cóż.

9. Każdy musi mieć w życiu swoją porcję kłopotów

Wbrew pozorom te słowa Lucy Maud Montgomery są bardzo uspokajające. Gdy coś nam się przytrafia, nie panikujemy. Nie mówimy “O nie, to nasze najgorsze wakacje” ani “ Boszsz… dlaczego nam się to musiało zdarzyć.” Nie przytrafia się tym, którzy siedzą w domu. Gdy byliśmy w Maroku, zgubiliśmy się w wysokich górach, późną nocą, z małą dziewczynką, jadąc samochodem na resztkach benzyny. A wtedy GPS nie był jeszcze tak powszechny jak teraz. I co? I właśnie wtedy widzieliśmy najpiękniejsze rozgwieżdżone niebo w naszym życiu. A droga w końcu nas poprowadziła do domu. Kłopoty są, a później już ich nie ma.

10. Żeby zobaczyć piękny widok, trzeba wejść na górę

Nie ma takiego przysłowia, chociaż powinno być. Potrzeba wysiłku i poświęcenia, żeby w ogóle podróżować. Żeby gdzieś dotrzeć, trzeba często spędzić kilka godzin w pociągu, samolocie, samochodzie. Czasem potrzebny jest długi marsz. To jest nieuniknione, ale dajemy radę i nasze dzieci też. A tu film o tym jak chłopaki dają radę, a później my 🙂

podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *