Niezbędnik podróżnika. Lista niestandardowa.

 

Co zabrać w podróż? Każdego roku głowimy się, jak spakować nasz bagaż tak, żeby niczego nam nie zabrakło. Moi drodzy, polscy blogerzy podróżujący po świecie mają już swoje sprawdzone sposoby. Myślę, że coś może was zainspirować. Są tu rzeczy, o których byście nie pomyśleli.

 

 

PIELUCHY TETROWE polecane przez tamtaram.pl

Po raz pierwszy pieluchę tetrową wzięłam z grzeczności, mama wcisnęła mi ją do plecaka przed moim dziewiczym wyjazdem w świat. Zobaczysz, przyda się, zapewniała. Aha, potaknęłam, a w myśli dodałam: pierwsza rzecz jaką zostawię na pierwszym rogu. Aha. Zaczęło się od tego, że zmoczyłam ją i wilgotną owinęłam głowę, ratując się przed skwarem New Delhi. Biała, świetnie odbija słońce. Potem poszło jak z płatka. Została ręcznikiem, bo jak się okazało w niczym nie ustępowała tym profesjonalnym, szybkoschnącym, a była lżejsza. Złożona na kilka razy służyła jako filtr do wody. Związana za cztery rogi bywała torbą. Mokra, owinięta wokół butelki i zawieszona przed wiatrakiem, chłodziła wódkę (ba! pod wodospadami Iguazu nawet szampana!) Rozłożona na plaży robiła za ręcznik. Obwiązana u góry sznurkiem, podwieszona na gałęziach czy pod sufitem, była przewiewnym workiem na jedzenie. Lekko „przechodzona” degradowała do roli szmatki do garnków czy rowerów… Mam wymieniać dalej? 🙂 No może jeszcze tylko dodam, że zupełnie zużytą wyrzucałam bez żalu. Bo tania. A nową można znaleźć właściwie na całym świecie.

 

13277974_10205920056114785_2026741237_n

 

 

FLAGA POLSKI polecana przez stopem po przygodę

Jeszcze kilka lat temu – gdy autostopem podróżowałam głównie po Polsce – szczerze wyśmiałabym osobę, która zasugerowałaby mi wzięcie w podróż flagi Polski. Ot, kolejny zbędny rupieć zajmujący miejsce w plecaku. Po raz pierwszy pożałowałam takiego myślenia, gdy wraz z koleżanką usiłowałyśmy dostać się stopem z Holandii do Polski. Za każdym razem, gdy mijał nas samochód na polskich numerach, plułam sobie w brodę, że stojąc przy drodze, nie mam jak pokazać, że jestem sama swoja. Od tego czasu w każdą autostopową podróż zaczęłam wozić ze sobą flagę Polski – niewielką, materiałową, zdobytą niskim kosztem jako dodatek do jakiegoś produktu spożywczego (prawdopodobnie dołączoną do niego z okazji Euro 2012, jako „niezbędnik kibica”). Jest moim niezastąpionym kompanem – wierzcie lub nie, ale gdy polski kierowca daleko za granicą ujrzy przy drodze polskiego autostopowicza, zatrzymuje się niemal zawsze. Niejednokrotnie moja zmaltretowana już flaga pomagała mi wydostać się z naprawdę niefortunnych miejsc (wliczając środek autostrady). Z tego prostego powodu pakując się w autostopowe podróże, wolę wyrzucić z plecaka dodatkową parę skarpetek i zastąpić ją właśnie flagą.

 

P1150642

 

 

LISTWA-ROZGAŁĘZIACZ polecana przez mereczonthego.com

Wystarczy, że każdy z was ma telefon, a jedziecie powiedzmy czteroosobową rodziną. I już gniazdek w ścianach zaczyna wam brakować. Bo to jeszcze dochodzi aparat fotograficzny (u nas są trzy, a czasami cztery), komputer jeden albo dwa, może nawet jakiś czajnik… i już musicie podpinać się w łazience, albo nie daj boże na korytarzu. Taka listwa pozwoli podpiąć wszystkie sprzęty w jednym miejscu i nikt nie będzie poszkodowany.

 

IMG_7442

 

 

TRYTYTKI polecane przez znajkraj.pl

Wśród podróżniczych akcesoriów, z jakimi podróżuje chyba każdy turysta rowerowy, są tzw. trytytki. Dzięki tym opaskom zaciskowym, wymyślonym prawie 50 lat temu do układania kabli w samolotach, można w szybki i łatwy sposób dokonać wielu napraw w trasie lub tymczasowo zastąpić element naszego wyposażenia. Nazwa wzięła się naturalnie od dźwięku “trrrt!”, jaki
wydają z siebie zęby opaski podczas jej zaciskania. Podczas naszych wypraw w zestawie pierwszej pomocy technicznej jeździ z nami zawsze kilkadziesiąt trytytek w trzech różnych rozmiarach, na różne okazje. Od zgubionej śrubki od błotnika, przez mocowanie półtoralitrowej butelki pod ramą, aż po krytyczną naprawę pękniętej ramy przyczepki rowerowej wśród fiordów Norwegii – wszędzie tam pracują niepozorne, choć wielkie swym nylonowym duchem, trytytki 🙂

 

trytytki-szymon-nitka-znajkraj (1)

 

 

ŁADOWARKA USB DO SAMOCHODU polecana przez tak daleko od domu

Ładowarka przydaje się szczególnie, gdy jeżdżę autostopem i nocuję w namiocie. Telefon rozładowuje się po jednym dniu (przy bardzo energooszczędnym używaniu po dwóch), kamera/aparat troszkę dłużej. W tego typu podróży bardzo trudno znaleźć odpowiednie miejsce i czas (!!!) na naładowanie sprzętu. Próbowałem używać baterii słonecznej, ale bardzo powoli się ładuje. Powerbank starcza na 2-3 ładowania i po tym też jest pusty. Najskuteczniejszym rozwiązaniem jest ładowarka USB do samochodu. Niezależnie, czy jadę 30-letnim Kamazem, czy rocznym Mercedesem ładowarka zawsze pasuje.

 

 

SUGRU polecane przez mereczonthego.com

Nigdy nie wiesz, kiedy ci się może przydać. Nam przydało się w Hongkongu, kiedy to najstarsza córka w metrze nieopatrznie wkręciła swojego sandała w ruchome schody, które wyrwały kawałek podeszwy. No i jak tu żyć bez sandała. A sandał był porządny. Sugru załatało dziurę, że śladu nie było i but służył jeszcze do końca sezonu, a nawet i trochę dłużej. Inne zastosowania? Możecie się zainspirować na sugru stronie. Tu na przykład znajdziecie szereg zastosowań samochodowych.

 

Slide1

 

 

 

WSZECHWŁADNA TAŚMA IZOLACYJNA polecana przez przedeptane.pl

Jeden z tych gadżetów, o których istnieniu zapominasz w pięć minut po spakowaniu plecaka, ale które w odpowiedniej chwili i sytuacji dokonują cudów na miarę pana z Nazaretu. Taśma izolacyjna rozwiązuje wszystkie problemy – od dziurawej moskitiery, pękniętej butelki, rozerwanego plecaka i złamanych okularów słonecznych, aż po nadszarpniętą dumę i zszargane nerwy. Jednak najbardziej przydaje się do ratowania sprzętu elektronicznego. Uwierz nam, nawet najlepiej uszczelnione aparaty lub komórki mogą przegrać z wilgocią dżungli lub piachem pustyni, dlatego przed każdą wyprawą w te rejony dodatkowo oklejamy zawiasy pokryw, sloty na karty, okolice wyświetlaczy, itp. W dodatku zaklejenie logo producenta skutecznie oszpeca elektroniczny sprzęt i studzi zapał potencjalnych złodziei. Słowem – czarna taśma izolacyjna to naczelne narzędzie wszystkich McGyverów świata. Bierz ją.

 

 

FRISBEE polecane przez praktycznypodróżnik.pl

Podróż wiąże się z minimalizmem bagażu. Przynajmniej powinien, bo wpływa to na komfort i radość z podróżowania. Obok garderoby nasza walizka lub plecak mieści szereg gadżetów ułatwiających wojaże. Od kilku lat nie rozstaję się z… frisbee. Po co mi kawałek plastiku? Przede wszystkim zapewnia mi rozrywkę i ma funkcję socjalizacyjną. Ponadto z powodzeniem służy, jako talerz podczas licznych pikników, które zwykłem organizować w trakcie podróży. Wystarczy obmyć wodą i można cieszyć się praktycznym zestawem kuchennym. Dodajmy do tego składany, plastikowy widelec i koc, który można luźno podpiąć do plecaka. Oszczędzamy w fen sposób miejsce i pieniądze, które wydalibyśmy w restauracji. Robimy zakupy na lokalnym targu lub w markecie i cieszymy się posiłkiem w plenerze.

 

 

WAGA DO BAGAŻU polecana przez aniabloch.com

Pierwszą przenośną wagę do bagażu kupiłam w sklepie typu Tk Maxx w USA. Był to całkowity przypadek, że na nią trafiłam i do dzisiaj nie żałuję tego zakupu. Waga przydaje się w wielu sytuacjach. Kiedy byliśmy w Tajlandii, nasze plecaki nie mogły przekroczyć 15 kg na lotach wewnętrznych. Mieliśmy zdecydowanie mniej, oczywiście, ale taka kontrola bagażu daje duży spokój w trakcie podróży. Przydaje się również wtedy, kiedy jedziemy na stacjonarne wakacje z dużą walizką i przed wylotem chcemy się upewnić, czy nie będziemy musieli robić na lotnisku wielkiego przepakowywania. Jakiś czas temu kupiłam swoją drugą przenośną wagę na Allegro. Wydaje mi się, że kosztowała ok. 40 zł. Zdecydowanie wszystkim polecam zaopatrzyć się w taki gadżet. Nie zajmuje dużo miejsca, a jego przydatność jest nieoceniona!

waga

 

 

POWERBANK polecany przez podróżepoeuropie.pl

Wśród rzeczy niezbędnych w naszym plecaku zawsze znajduje się powerbank – przenośne urządzenie do ładowania. Nie jest to w dzisiejszych czasach może rzecz nietypowa, w erze nowoczesnych telefonów komórkowych (potrzebujących częstego ładowania przy całodziennym użytkowaniu) już wiele osób posiada taki dodatkowy “bank energii”. My najczęściej korzystamy z niego właśnie ładując telefon (by móc używać m.in. map). Zdarzały się takie sytuacje, jak np. wizyta w Lizbonie, wynajęte mieszkanie w dzielnicy Alfama, gdzie w budynku, na klatce schodowej, nie było żadnego światła. Sytuacja napięta, ponieważ nie widać ani drzwi, ani kluczy i zamków. Konieczne było skorzystanie z latarki, a przecież telefon już się rozładował (a latarki ze sobą nie wozimy). Na ratunek rusza nam teraz powerbank, szybkie podłączenie pod USB, kilka chwil i gotowe. Możemy swobodnie korzystać ze źródła światła.

powerbank-niezbednik-podroznika-podrozepoeuropie.pl

 

 

SZALIK polecany przez podróżepoeuropie.pl

Podczas szykowania się do podróży zawsze na początku przygotowuję do spakowania szalik. Cóż w tym nietypowego? Otóż w teorii jest to zwykły “element garderoby”. Jednak bardzo przydatny w różnych sytuacjach, a także w warunkach pogodowych. Zarówno zimą, jak i latem. Mój szalik jest koloru czarnego – nie widać na nim zabrudzeń, co podczas podróży jest dodatkowym plusem. Cienki, lekki i szeroki, to jego najważniejsze cechy. Zimą służy oczywiście jako standardowy szalik, jednak w autobusie, samolocie czy innym środku transportu, używam go jako podparcie pod głowę. Latem, gdy maszerujemy w krótkich spodenkach, a później wsiadamy do klimatyzowanego pociągu spełnia on funkcję lekkiego kocyka, osłaniającego przed zimnem nogi, a często nawet i resztę ciała. Zwiedzając miasta z wieloma świątyniami na każdym kroku (np. Włochy), wymagany jest stosowny strój, aby wejść do takich obiektów. W przypadku, gdy na dworze upał i mam na sobie tylko krótkie spodenki, mogę śmiało obwiązać się wokół pasa szalikiem, zakrywając przy tym nogi aż do kolan, dzięki czemu swobodnie mogę wchodzić do każdego kościoła.

 

 

UPOMINKI DLA NAPOTYKANYCH OSÓB polecane przez RoadTripBus.pl

Oprócz typowych rzeczy takich jak komplet kluczy do samochodu, części zapasowe, płyny i oleje, apteczki, sprzętu elektronicznego, które ma ze sobą większość podróżnych, zawsze w drodze staramy się mieć ze sobą coś, co może być upominkiem dla napotkanych osób. W naszym busie zawsze jeżdżą z nami wyprawowe smycze i pocztówki, którymi dzielimy się z ludźmi, którzy w jakiś sposób nam pomogą na trasie. Smycz, czy pocztówka to niewielki dla nas koszt, a niejednokrotnie mogliśmy już oglądać uśmiech na twarzach obdarowanych osób. Dzięki takim podarkom, ludzie ci mogą, jeśli będą chcieli, łatwo znaleźć nas na facebooku. W ten sposób z niektórymi, którzy odezwali się do nas po naszych powrotach nadal utrzymujemy kontakt.

 

 

ZATYCZKI DO USZU polecane przez dalekoniedaleko.pl

Jedną z niezbędnych rzeczy w podróży są dla mnie zatyczki do uszu. Lubię spać spokojnie, regenerując siły po dniu pełnym wrażeń, a różnego rodzaju hałasy potrafią bardzo w tym przeszkadzać. Wiatrak w pokoju wyjący niczym startujący odrzutowiec, odgłosy imprezy w barze sąsiadującym z hostelem czy uciążliwe chrapanie współlokatora sprawiają, że mam trudności z zaśnięciem nawet pomimo zmęczenia. Pierwszy raz zatyczki poleciła mi koleżanka, gdy wybierałyśmy się w podróż do Tajlandii i Kambodży i był to strzał w dziesiątkę. Mogłam się dzięki nim wyspać w każdych warunkach, a następnego dnia dobrze wypoczęta zwiedzałam dalej. Od tamtej pory nigdzie się bez zatyczek nie ruszam!

.

20160520_102950

 

 

OCZYSZCZALNIK WODY polecany przez oneway2freedom.com

Przed wylotem w naszą (obecnie zawieszoną) podróż dookoła trzech Ameryk, w której zresztą spędziliśmy sześć miesięcy, prowadziliśmy z Marco spory, co zabrać, żeby nie zajmowało dużo miejsca w plecaku, a co okaże się niezbędne w 100%. Strzałem w dziesiątkę był tzw. oczyszczalnik wody (UV water purifier). Dlaczego aż tak bardzo go polecamy? To idealna inwestycja dla osób wybierających się w kilkumiesięczne, a nawet kilkuletnie podróże (nie tylko do ciepłych krajów), być może jednorazowo trzeba wydać około 100$, ale z drugiej strony, dzieląc taki wydatek na dwie osoby, to nic w stosunku do tego, ile pieniędzy się wydaje na wodę w podróży, gdyż wbrew pozorom woda w Ameryce Południowej nie należy do tanich. Zdarzało się, że za małą buteleczkę wołano od nas 1-1,5 euro, nie wspominając o tym, że i ceny w supermarketach też nie kusiły ofertami promocyjnymi. Taki filter UV oczyszcza wodę z kranu w 60 sekund. Może nie zawsze jest ona smaczna, ale spragnionemu człowiekowi w 40 st. upale niewiele brakuje do szczęścia. Jesteśmy żywym przykładem na to, że przez sześć miesięcy podróży, pobierając wodę z kranu w wielu miejscach, nic nam nie dolegało i nie narzekaliśmy na ból brzucha. Przekonajcie się sami, że to rewelacyjna inwestycja na wiele lat!

.

DSCN0078-224x300

 

 

GĄBKA DO MYCIA polecana przez ewcyna.com

Kto by pomyślał, że to taki niezbędny gadżet. A jednak! Gąbka absorbuje wodę i dzięki niej mycie w przysłowiowej szklance wody, gdy tej wody brak, jest wykonalne. I choć nie jest to prysznic, przynosi uczucie świeżości. Najbardziej lubię taką z jedną ostrzejszą stroną, bo rano poprawia krążenie, a wieczorem lepiej domywa brudy.

 

 

CUSTOMS AND EXCISE PASSENGERS BAGGAGE 104A FORM polecany przez jolasolotrips.com

Podróżowanie z walizką jako bagaż rejestrowany jest fajne i pożyteczne, gdy lecimy na wakacje w jedno miejsce, by się pobyczyć na przykład na plaży. Ale co, jeśli mamy zamiar podróżować i to po kraju, który składa się z kilkuset wysp jak Filipiny. Każdy przelot z wyspy na wyspę z bagażem rejestrowanym to dodatkowy koszt. W moją pierwszą podróż na Filipiny wzięłam plecak i walizkę. Obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie pojadę nigdzie z walizką! Tak zaczęłam podróżować jako backpacker.
Dwa lata później ponownie odwiedziłam Filipiny, tym razem jednak z zaproszeniem na ślub przyjaciółki. Trzeba było zabrać kieckę, buty, etc. Jednak po ślubie te rzeczy marnowały mi sporo miejsca w plecaku. Stwierdziłam, że spakuje je i wyśle do domu. Wszystko było fajnie do momentu, gdy otrzymałam telefon z oddziału celnego z informacją, że muszę im dostarczyć dokumenty. Rzeczy wysyłane spoza UE podlegają pewnym magicznym procedurom i jeśli nie dostarczę im wypełnionych formalności w ciągu 48 godzin, zostaną one odesłane skąd przyszły! Byłam wtedy na filipińskiej wyspie Puerto Princessa  w przepięknym miejscu El Nido, gdzie Internet to rzadkość, a prąd był tylko do 21! Wróciłam więc do Puerto Princessa, poszukałam hotelu, w którym byłby Internet, co graniczyło z cudem. Dzięki uprzejmości hotelowego personelu udało mi się skorzystać z ich biurowego komputera (to nie był nawet mój hotel). Wypełniłam otrzymane dokumenty, a z braku scannera zrobiłam im zdjęcia i tu się zaczęły schody. Wysłanie jednej strony zajmowało prawie godzinę, całość zeszła mi do rana. Od tamtej pory w każdą dalszą podróż zabieram ze sobą “Customs and Excise Passengers Baggage 104A Form”, tak na wszelki wypadek, by wypełnione dokumenty włożyć od razu do przesyłki.
Formularz można pobrać tutaj.

IMG_4496.

PAPIEROWA MAPA polecana przez trzydziestkazvatem.pl

Dobra mapa to podstawa udanej podróży. Planowanie trasy z mapą jest bardziej kreatywne. Już w pierwszym etapie angażuje w znalezienie fajnych miejsc do zobaczenia, bo od razu możemy sprawdzić miejscowości, przez które będziemy przejeżdżać. Pomaga w nawiązywaniu kontaktów z miejscowymi. Ludzie chętnie pomagają, widząc turystę z mapą i polecają ciekawe miejsca do zobaczenia. Mapa się nie zepsuje, nie wyczerpią jej się baterie, nie zgubi zasięgu. Większość map miast ma bardzo dobrze opracowaną siatkę komunikacyjną i sami możemy wybrać optymalną trasę. Nawigacja czy GPS zwalnia od myślenia. I tak np. w USA zaprowadziła mnie w ulicę pod prąd. Na szczęście dzięki mapie szybko się odnalazłam i sama wyznaczyłam drogę. Również w USA, ale i ostatnio w Hiszpanii, nawigacja wybrała bardzo kiepską drogę i dzięki mapie znalazłam powrót na autostradę, dzięki czemu na miejsce dotarliśmy szybciej, niż wskazał automat. W Budapeszcie i w Wilnie dzięki mapie ominęłam olbrzymie korki, kierując się z mapą w mniejsze uliczki i zdążyłam na zamówioną wcześniej godzinę zwiedzania.

 

Mapa edit

 

 

SUKIENKA (NAJLEPIEJ CZARNA) polecana przez zapiskizeświata.pl

W walizce (albo plecaku) ląduje jako pierwsza. W zimie trochę grubsza i czarna, w lecie zwiewna, w większych ilościach i różnej kolorystyce. Bez sukienki ani rusz! Pakuję ją, gdy jadę do dużego miasta, gdzie czeka mnie tylko słońce i włóczenie się po placach, parkach i knajpkach, ale i na narty… Albo gdy planuję wypad w góry, a w planach mam wędrówki po szlakach. Nieważne czy stopem, czy samolotem. Po co? Nigdy nie wiadomo, kiedy sukienka może się przydać. Uważam, że zawsze, ale to zawsze powinno się mieć przy sobie coś “wyjściowego”. Od czasu, gdy jadąc autostopem wylądowałam na kolacji w eleganckiej restauracji, a jedynymi ciuchami, które miałam były jeansowe szorty i szara bluzka z długim rękawem, zawsze pakuję na wyjazd sukienkę. W lecie to moim zdaniem najpraktyczniejszy ubiór dla kobiety – nie dość, że zajmuje mało miejsca (bierzemy jedną rzecz, a nie dwie), to jeszcze nie trzeba się martwić, czy aby jedno do drugiego pasuje. “Mała czarna” jest odpowiednia na każdą okazję! Wszystko zaczęło się od tego: http://www.zapiskizeswiata.pl/2014/08/nasza-wasna-filmowa-historia-i.html 😀

.
image1

 

KŁÓDKA polecana przez ewcyna.com

Używam jej do zamykania namiotu, gdy jestem gdzieś dłużej, a już na pewno wtedy, gdy nocuję na kempingu. Wiadomo – jak ktoś chce coś ukraść, to bez problemu znajdzie sposób, ale ryzyko, że zgarnie coś „bo właśnie tamtędy przechodził” jest już dużo mniejsze. Kłódka służy także do zamykania worka Ortlieb, do którego pakuję sakwy podczas transportu lotniczego. W niektórych miejscach może być przydatna do zamknięcia… drzwi! A zresztą, nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać.

 

A jak komuś mało, to jeszcze może poczytać tu.
Zdjęcie tytułowe by tamtaram.pl
podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego

5 komentarzy

Klaudia

O, pielucha tetrowa ląduje na mojej liście 🙂 A zatyczki do uszu to od wielu lat must have 🙂 Na pewno dodałabym do tej listy czytnik ebooków – długie oczekiwanie na lotnisku/podróż autobusem itd. szybko miną przy dobrej książce 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *