Dubrownik na dobro jutro

Rozszyfrujmy szybciutko tytuł… ‘Dobro’, bo to, że w Chorwacji będzie nieźle, macie właściwie gwarantowane. ‘Jutro’, no bo akurat dziś chyba na Bałkany nie popędzicie, ale zwlekać nie ma co, trzeba jechać jak najszybciej! A ‘Dubrownik’, bo to właśnie w tym magicznym mieście tytułowe “Dobro jutro”, mile łechcząc słowiańskie ucho, futurystycznie-optymistycznie znaczy “Dzień dobry”!

.

My się do Chorwacji nie spieszyliśmy. Słyszeliśmy od znajomych, że fajnie, że mówią po naszemu, a cieplutko, śródziemnomorsko, smacznie, niedrogo, no i że płaci się… kunami! A do tego, że kręcą w Dubrowniku “Grę o tron”. Tych i innych rozpalających wyobraźnię i ochotę powodów pojawiało się coraz więcej, a my… wciąż zwlekaliśmy. A powracający z wakacji nad Adriatykiem sąsiedzi (kuzyni, wujostwo, koledzy z pracy) wciąż opowiadali, jakże tam było pięknie i że w życiu tego nie zapomną. No to wreszcie i my uknuliśmy swój plan! Ale żeby nie było, wymyśliliśmy, że my nie “do Chorwacji” się wybierzemy, tylko “przez Chorwację” – w drodze do Włoch szlakiem czynnych europejskich wulkanów (polecamy przy okazji cykl “Dzieci na wulkanie”). Co oczywiście było naciągane choćby z takiego powodu, że Chorwację od Włoch oddziela całe morze, przez które my, podróżnicy tym razem zmotoryzowani, chcąc-nie chcąc, musieliśmy przepłynąć promem. Jaki by ten plan nie był, nie zawiódł nas, bo zawiódł nas do miejsc, które bardzo nam się spodobały. O Szybeniku i Krka napiszemy w osobnych artykułach, dziś skoncentrujemy się na Dubrowniku, i to nie tylko z okazji rozpoczęcia emisji 6-go sezonu “Gry o tron”…

.

dubrovnik YT.mov.00_01_06_23.Still002

.

Ciekawostka walutowo-lingwistyczna

‘Kuna’ jest walutą Chorwacji. 1 kuna dzieli się na 100 lip. I teraz najciekawsze: chorwackie słowa ‘kuna’ i ‘lipa’ znaczą dokładnie to samo, co polskie! Dlaczego płaci się kunami? Nazwa waluty nawiązuje do tradycji średniowiecza, gdy za różne dobra można było płacić skórkami zwierząt, między innymi kun. I rzeczywiście, na awersie kuny widnie to futerkowe zwierzątko! Akurat dzisiaj 1 kuna (HRK) = 0,58 zł (ale jeśli nie czytacie tego dzisiaj, to sprawdźcie kurs, bo sami wiecie, jak jest).

.

Sporo jest ciekawych rzeczy w Dubrowniku i okolicach, ale najciekawszy jest Stari Grad, czyli jak sobie łatwo przełożymy ‘Stary Gród’, czyli dubrownickie Stare Miasto. Ma ono kształt nieco nierównego, lekko spłaszczonego koła o średnicy mniej więcej 400 metrów z hakiem. I całe jest otoczone niesamowitymi murami, po których można (jeśli się o tym wie, ale Wy już wiecie) chodzić, spacerować, fotografować, chłonąc, jeść lody, podziwiać…

.

Screen Shot 2016-05-04 at 22.04.16

Brama Pile jest jedną z dwóch głównych bram miejskich (drugą jest Ploče po wschodniej stronie Starego Miasta). Po lewej niesamowita studnia Wielka Studnia Onofria, a na jej schodkach polujący na kuny skrzypek 🙂

.

 

Screen Shot 2016-05-04 at 22.30.34

Wielka Studnia Onofria z pierwszej poł. XIV w była elementem wyrafinowanego systemu wodociągowego Dubrownika. Woda wylatuje z 16 kamiennych maszkaronów. Dziś wygląda super, ale podobno oryginalnie była super super i tak aby pozostała, gdyby nie odpowiedzialne za niemałe zniszczenia Dubrownika trzęsienie ziemi w 1667 r.

.

Mury Miejskie (po chorwacku Gradske Zidine) to prawdopodobnie największy tytuł do światowej chwały Dubrownika. Niektórzy (na przykład Lonely Planet) piszą wręcz, że to najwspanialsze zachowane mury miejskie na planecie Ziemia. Możliwe… nie mówcie nikomu, ale akurat my na te mury… nie weszliśmy, no bo długo łaziliśmy między nimi, a potem zrobiło się jakoś późno, a na oglądanie nocnej panoramy Dubrownika wybraliśmy się na Górę Srjd (o czym poniżej)… No ale wtedy nie znaliśmy jeszcze opinii Lonely Planet. Wy murów nie przegapcie!

Mury Miejskie w Dubrowniku praktycznie

Miejskie mury Dubrownika powstawały w IX, a krzepy nabrały w XIV i XV ww., kiedy to grubym na 6 metrów (od strony lądu, trochę cieńszym od morza) i wysokim na 25 metrów murem otoczono całe ówczesne miasto – w uzasadnionej obawie przed Turkami. Obwód murów od tamtej pory wynosi aż 2 kilometry! Czas zwiedzania – w zależności od tempa 1-3 godz. Wstęp: dorosły 100 kun (czyli niemal 60 zł, czyli nietanio), dziecko 30 kun; godziny otwarcia – od kwietnia do października: 9:00-18:30, od listopada do marca: 10:00-15:00. Dostępny audioguide w jęz. polskim.

.

Screen Shot 2016-05-04 at 00.42.39.

No i faktycznie, jest tam pięknie. Ale w Dubrowniku nie planujcie więcej niż 1-2 dni, bo odpocząć nie odpoczniecie, głównie z powodu zalewu turystów. Krótki wypad jest tu jednak jak najbardziej wskazany. Chociażby przez wzgląd na ostatnie produkcje telewizyjne i filmowe.

Ciekawostka filmowa

To że w Dubrowniku kręcone są liczne sceny serialu “Gra o tron” pewnie wszyscy słyszeli (szczególnie te rozgrywające się w filmowym King’s Landing czyli Królewskiej Przystani, ale nie tylko, bo tutaj także kręcono wiele scen z przygód Daenerys Targaryen i jej armii Nieskalanych!). Ale że kręcą tu także sceny do VIII części “Gwiezdnych Wojen” to już dla fanów sagi news kosmiczny! Jakby tego było mało, dochodzą wieści, konkretnie od burmistrza miasta, że w przyszłym roku zawita tu Bond. James Bond. Wracając jednak do GOT, taka mała foto-ciekawostka – porównanie filmowych kadrów i rzeczywistych miejsc, gdzie je filmowano w Dubrowniku: TU. Nam też jedno takie zestawienie udało się zmontować 🙂

.

1402979_593963730706670_975464886789322685_o

Gra o tron to jeno igraszka w porównaniu z walką o krzesła i stoliki w restauracjach i pizzeriach w szczycie sezonu (na zdjęciu po prawej). Córka nasza Tosia upomniała, żebyśmy koniecznie napisali, że to właśnie na tych schodach na pierwszym planie jadła najlepszą pizzę margerittę ever! 🙂

.

Poza zamkniętym w obrębie murów Starym Miastem, Dubrownik jest całkiem rozległy, całkiem malowniczy i… średnio oszałamiający 😉 Trzymać się należy okolic starych murów miejskich. A jeśli ktoś chce inaczej niż wszyscy, radzimy zacząć od wzgórza, a właściwie góry Srjd, z której rozlega się przepiękny widok na stary Dubrownik, a następnie zejść (opcja dla zapaleńców) lub zjechać na dół kolejką linową (opcja dla wygodnickich).

Gdzie zaparkować?
Oto jest pytanie! My przetestowaliśmy dwie opcje: płatną i darmową. Osobiście polecamy tą darmową, nie tylko ze względu na swoją darmowość, ale też niezapomniane widoki.
Parkowanie płatne: Wybierzcie jeden z tych podziemno-piętrowych parkingów i zapłaćcie, a potem drałujcie jakiś czas w upale w stronę Starego Miasta.
Parkowanie darmowe: Omińcie wszystkie płatne parkingi. Na rozwidleniu, zamiast w stronę starych murów miejskich (w prawo) pojedźcie w lewo, czyli dalej. Jadąc od Cavtatu, skręcajcie w prawo w kierunku Bosanki. I wjedźcie na Górę Srjd w pobliże górnej stacji kolejki linowej. Tu polecamy wskazówki na blogu CroLove, który świetnie to opisuje 🙂

 

.

dubrovnik YT.mov.00_01_37_21.Still003

.

Góra Srjd to gwarancja zapierającej dech panoramy Dubrownika i pobliskich, niesamowicie malowniczych wysp z Lokrum na czele. No jest jak w bajce, a raczej w baśni, a raczej jak w niezwykłej opowieści fantasy, szczególnie o zachodzie słońca. Na górę można wjechać kolejką linową. Dolna stacja znajduje się kawałeczek na północ od Murów Miejskich, dojście jest oznakowane. Wagonik dowiezie was na górną stację w mniej niż cztery minuty.

My na Górę Srjd udaliśmy się dwa razy jednego dnia… Najpierw wjechaliśmy tam naszym błękitnym rydwanem, zostawiliśmy samochód na bezpłatnym parkingu (wskazówki praktyczne powyżej), a następnie zdecydowaliśmy się schodzić pieszo. Trwało to trochę, bo i młodzież nasza krótkie miała nóżki, a na nich sandałki, ale też zatrzymywaliśmy się co i rusz, a to spojrzeć na niesamowite widoki, a to zamienić parę słów z joggerami i trekkerami, a to – a właściwie przede wszystkim – filmować niezwykłą panoramę Dubrownika (filmik z rezultatem poniżej, zobaczcie koniecznie!). A że trwało to dłużej niż się spodziewaliśmy, nie udało się nam wejść na Mury Miejskie. Nie dość tego powtarzać: UWAGA! WEJŚCIA NA MURY MIEJSKIE SĄ ZAMYKANE O GODZ. 18:30, a otwierane o 9:00 – i to pewnie jest świetna godzina, bo żar zaczyna się lać z nieba dopiero chwilę później. Drugi raz znaleźliśmy się późnym wieczorem, gdy wjechaliśmy na szczyt kolejką linową.

Góra Srjd praktycznie
Dolna stacja kolejki: ul. Petra Krešimira IV bb, ceny: dorosły w obie strony 120 kun, w jedną – 70 kun; dziecko adekwatnie 50 i 30 kun, dzieci poniżej 4 roku – bezpłatnie. Godziny otwarcia: w sezonie od 9:00 do północy. Wagonik odjeżdża ze stacji co pół godziny. więcej: www.dubrovnikcablecar.com

.

Jeśli chodzi o schodzenie na piechotę – podłoże jest dość kamieniste i niekiedy strome, więc najlepiej mieć zakryte buty trekingowe, ale gdy trekingowych na stanie brak, inne też będą dobre, choć lepiej, żeby były zakryte. A zejść sobie warto, bo widoki są niezapomniane. Na naszym filmiku jest to (i nie tylko)  udokumentowane:
.

.

I dzienne (vide: zdjęcie tytułowe), i nocne widoki z góry na to wspaniale zachowane średniowieczno-renesansowe miasto – są niezapomniane!

Screen Shot 2016-05-04 at 00.41.09.

Jak pisaliśmy na początku, my do Dubrownika wpadliśmy po drodze do Włoch, ale bardzo się cieszymy, że tak nam się to ułożyło 😉 Spaliśmy tu dwie noce, ale nie w samym mieście (bo drożej i tłoczno), ale kilka kilometrów na północ w okolicach miejscowości Zafon w fajnej, niedrogiej wilii z basenem! 🙂 Stąd też trzeciego dnia udaliśmy się do dubrownickiego portu i zaokrętowali na promie linii Jadrolinija, który zabrał nas wraz z samochodem do Bari we Włoszech. Tam czekały nas kolejne przygody, niektóre już opisane, a inne jeszcze nie. O Bari napiszemy niebawem, bo to prawdziwe miasto-niespodzianka!

Screen Shot 2016-05-04 at 22.09.14

Dubrovnik ruszył i wkrótce wypłynął na szerokie wody… MS Dubrovnik, oczywiście – bo tak nazywał się ten ładny, choć nieco rozedrgany, biały statek, który zabrał nas i nasz samochód w poprzek Adriatyku. Cena w lecie 2017 za osobę to od 60 euro za osobę (za miejsce na pokładzie, ale to dobra opcja przy rejsie w dzień) w dni powszednie (w weekendy troszkę drożej), samochód osobowy ok. 120 euro w jedną stronę.

 

podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego

4 komentarze

Ewelina

Wspaniale się czyta te podróżnicze opowieści!!Ja z mężem uwielbiamy podróżować, a przed nami pierwszy zagraniczny wypad z rocznym synkiem:-) Dubrownik jeszcze przed nami,ale czuję sie zachęcona:-)

Maria Teresa

Jeśli chodzi o parkowanie, to do tej pory pamiętam, że krążyliśmy wokół starego Grodu w poszukiwaniu wolnych darmowych miejsc, ale wciąż nas rozbawiał tekst ” ne ma mesta” i mieli rację. W końcu gzdzieś sie znalazło 🙂

olamerecz

Dzięki 🙂 Mam nadzieję, że wasza wyprawa będzie udana. Tak naprwdę, to żadna różnica czy zabieracie dziecko gdzieś blisko, czy daleko. Przecież najważniejsze, że jedziecie razem 🙂

olamerecz

Ooo, to albo mieliście szczęście, albo długo krążyliście 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *