Jeśli w podróż jadą dzieci, to książki też

Zdarza się, że w czasie wyjazdu pada deszcz albo że trzeba długo jechać pociągiem lub sterczeć na lotnisku. Albo po prostu mamy ochotę poprzewracać książkowe strony i przenieść się gdzie indziej.
Więc niezależnie od podróży, w górach czy na plaży, miejcie ze sobą książkę, zajmijcie nią swoje pociechy, a czas będzie płynął milej!

A co czytać? Poniżej przedstawiamy kilkanaście przetestowanych przez nas książkowych propozycji na podróże z maluchami, a że – jak wiecie – sami jesteśmy gorącymi miłośnikami włóczęgi wszelakiej, to również wybrane przez nas książeczki dotyczą wojaży! W końcu przed nami kilka przygodowych i podróżniczych miesięcy…

.

1. Seria „Historia bez słów
Vincent Bourgeau „Pociągiem”, Arthur Geisert „Przenosiny”, Béatrice Rodriquez „Złodziej kury

WYDAWNICTWO ZAKAMARKI
.

.

Urzekły nas te historie. Ale nie będziemy spoilerować fabuły, bo bezapelacyjnie, absolutnie i nieodwołalnie należy samemu przez to przejść! (‘samemu’ znaczy tu oczywiście ‘wspólnie z waszymi szkrabami;) Powiemy tylko, że są tu fajne zwroty akcji i zabawa. Te książeczki uczą spostrzegawczości i kształtują w dziecku wrażliwość, poczucie estetyki, ble, ble, ble… A wiecie co one jeszcze kształtują? Poczucie humoru! Każda z nich ma jakiś osobliwy trik, którym nas zachwycił, a i was bez wątpienia ujmie! 🙂

Jest jeszcze jedna sprawa – opowieści w książeczkach z serii „Historie bez słów” opowiadane są… bez słów właśnie. Więc jak wy te fantastyczne obrazkowe narracje wspólnie poprowadzicie, zależy od was waszych pociech. To taki jakby sprawdzian, co wam w duszy gra, co wam przychodzi do głowy i co ślina na język. Bawcie się dobrze.

.

przejdź do strony wydawnictwa
 .

.

2. Britta Teckentrup „24 godziny. Co się dzieje w porcie!

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
.

.

To świetna pozycja, żeby zabrać ze sobą nad morze (wiecie, to o porcie jest), ale nie tylko.
Są tu cudowne ilustracje z mnóstwem detali i zwierzątkami. Już samo to sprawia, że można z tą książeczką siedzieć godzinami, ciągle do niej wracać i nigdy się nie znudzić. Dziecko śledzi króliczki, misie i inne postacie, próbując rozwikłać ich historię dnia… lub nie próbując. Dla nas jest tu dodatkowy plusik, bo jeden króliczek ma na imię Miłka i nasza Miłka się od razu cieszy. Dodatkowo, na każdej stronie są pytania – takie wskazówki, które kierują wzrok dziecka w różne miejsca i to też może skłaniać do wspólnych rozważań. Takie poznawanie świata to mi się podoba!

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

3. Zuzanna Kiełbasińska „Bolek i Lolek zwiedzają Polskę

WYDAWNICTWO: znak

.

Takiej pozycji zdecydowanie brakowało. Dwóch uroczych łobuziaków w poszukiwaniu Smoka Wawelskiego odwiedza najciekawsze (zdaniem autorów) miejsca w Polsce. Każde miejsce pokazane jest na niezwykle barwnej, bogatej ilustracji. No i tekst… Nie za długi, nie za krótki i naprawdę zabawny, bo chłopcy mówią tak, jak chłopcy by powiedzieli. W Krakowie nie obchodzi ich Wawel, chcą zobaczyć Smoka, w Lublinie uważają, że zamek na nich patrzy, bo wygląda jakby miał oczy i nos, a w Żelazowej Woli pytają czy Szopen mieszka w szopie. W taki swobodny sposób książka przybliża każde miejsce, w skrócie opowiada ciekawe legendy lub przedstawia wydarzenia związane z miejscem. Można ją potraktować jako świetny przewodnik i ruszyć tropem dwóch urwisów. I takie nastawienie polecam. Ale oprócz tego, można też usiąść i po prostu sobie poczytać, bo historia może być wciągająca. No bajka!

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

 

4. Seria „Lusia i Przyjaciele

Marianne Dubuc „Podwieczorek”, „Poszukiwanie skarbu

Wydawnictwo: Łajka
.

.

Ta mała książeczka zmieści się do każdego dziecięcego plecaczka. Zawsze można ją wyciągnąć i poczytać albo choćby tylko poprzeglądać. Lusia i jej koledzy-zwierzątka przeżywają tu różne przygody. Zwroty akcji również są. Uśmiechy na twarzach i mamy, i malucha też 🙂 Śledzimy, czytamy, opowiadamy, pokazujemy paluszkami i śmiejemy się. Wdzięczna, bezpretensjonalna, urocza. Pochłaniamy raz za razem.

A na naszą wycieczkę historyjki wzięliśmy dwie: „Podwieczorek” i „Poszukiwanie Skarbu”. W każdej książeczce mapka okolic Lusi, żeby można było sobie lepiej wyobrazić, gdzie Lusia chadza. Bardzo to wszystko fajne.

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

5. Seria „Znam to miasto
Judith Drews „Sztokholm”, „Paryż

wydawnictwo: Zakamarki

.

.

Kolejne dwie superksiążeczki do wpatrywania się! Takie, wiecie, z dużymi ilustracjami. Tutaj akurat tak dużymi, że wchłaniają nas do swojego świata. Te książeczki na pewno będą towarzyszyć waszym dzieciom przez długie lata (nie tylko dlatego, że są świetnie wykonane i mają sztywne kartki). Najpierw dziecko patrzy, poznaje, szuka szczególików, ogląda różne szwedzkie stwory, czy paryskie duchy. Ale później, gdy już trochę podrośnie wyciągnie książkę ponownie i zacznie pytać. Co to za statek, kim jest ta rudowłosa dziewczynka (Sztokholm) albo dlaczego ten słoń ma takie chude nogi (Paryż). I wtedy nadejdzie świetny moment, żeby sięgnąć po Pippi, a może nawet wybrać się do Sztokholmu na zwiedzanie, lub pokazać dziecku obrazy Salwadora Dalego. Nam się cieplutko zrobiło, na myśl o ponownym zwiedzaniu szwedzkiej stolicy, a i w Paryżu już dawno nie byliśmy. Przypomnieliśmy sobie to i owo, i coś czujemy, że niedługo czeka nas kolejna przygoda 🙂

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

6. Jenni Desmond „Płetwal Błękitny

wydawnictwo: Łajka
.

.

Jak sam tytuł wskazuje, rzecz jest o wielorybie. No i może nie jest to książeczka stricte dla dwulatków (choć świetne ilustracje i dwulatka zauroczą), ale takie dzieci, co to już trochę więcej rozumieją, na pewno pochłoną ją od razu. Książeczka w prosty i przyjemny (bardzo przyjemny!) sposób pokazuje fakty dotyczące płetwali błękitnych. Ile ważą, co jedzą, itp, a wszystko dosadnie i pięknie zilustrowane. Kto by pomyślał, że płetwal waży tyle co 55 hipopotamów?! Obrazek pozwala to sobie świetnie wyobrazić. Fajne i dla przedszkolaka, i dla wczesnego szkolaka do czytania.

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

7. Kwon Jeong-Saeng „Psia kupa

WYDAWNICTWO: Kwiaty orientu

.

.

Wiem, tytuł wcale nie brzmi zachęcająco, ale ta książeczka ma naprawdę kupę uroku! 🙂 Nie sądziliście pewnie, że możecie pokochać psią kupę, martwić się o nią i troszczyć. Życie psiej kupy wcale nie jest usłane różami, ale wszystko cudownie, niemal magicznie się kończy i powiem wam tylko, że ma to związek z kwiatami. Książeczka z przesłaniem i mądrością, a do tego pochodząca z odległej kultury, dlatego fajnie się z nią zapoznać. Koreański pisarz tą właśnie pozycją w 1969 roku zdobył nagrodę literatury dziecięcej. I jeśli temat kup jest u was na topie, to “Psią kupę” również musicie mieć.

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

 

8. Patricia Cleveland-Peck „Słoń w autobusie

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
.

.

Wydawałoby się, że to o słoniu, a wcale nie. To nie znaczy, nie tylko o nim. Zwierząt jest tu szereg, każde przeżywa podróżnicze przygody – ujęte w formę zgrabnych i zabawnych wierszyków. Podróżują nasi zwierzęcy bohaterowie w najróżniejszy sposób, czasem tak, że byśmy nawet nie pomyśleli. Na przykład? Hipopotam leci balonem, a stonoga jeździ na rolkach… Wszystko to wygląda lekko absurdalnie ale naprawdę jest zabawne i wciągające. No i daje pierwszorzędną sposobność, by poznać rożne rodzaje wojażowania. Jak wiadomo, podróże kształcą, podobnie jak książki, a ta dodatkowo świetnie kształci o podróżach… No tak… 🙂

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

9. Jakob Wegelius „Legenda o Sally Jones

Wydawnictwo: Zakamarki
.

.

Ta historia i te ilustracje pozostaną z wami przez długie lata. Będą ją wasze pociechy wspominać ciepło, a później kupią swoim dzieciom, gdy tylko sobie o niej przypomną. Historia nie jest różowa, bo tytułowa Sally Jones tuła się po świecie, bidulka, targana życiem i nie wszystkie jej przygody są wesołe. Ale są wciągające! A Sally to małpa, a ściślej mówiąc Goryl, który od razu daje się lubić.

Kupcie swoim dzieciom, dzieciom sąsiadów, a jeśli nie macie dzieci kupcie ją sobie. Wzrusza. I nic już więcej o tym nie piszę, by nie psuć wam przyjemności z czytania i odkrywania świata z Sally Jones.

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

10. Beryl Evans „Charlie Chiuch-Chiuch

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
.

.

To jest klasyk, a z klasykami się nie dyskutuje. Historia pociągu i maszynisty, których łączyła wielka przyjaźń (jeśli nie miłość). Oryginalne ilustracje sprzed lat. Stephenowi Kingowi kręcą się łzy w oczach na myśl o tej książeczce. To taki chłopacki świat i wielu małych wielbicieli pociągów bez wątpienia tę historię pokocha. I my ją, za sprawą naszej Miłki-pociągoholiczki, pokochaliśmy, bo jak bucha para, to się cieszy wiara, jakby powiedzieli w Wolsztynie na dorocznej Paradzie Parowozów 🙂 (koniecznie zobaczcie relację i filmik z naszej wyprawy na parowozy TU.)

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

11. Wojciech Bonowicz, Zbigniew Machej, Bogusław Kierc, Anna Podczaszy, Darek Foks, Filip Zawada, Bohdan Zadura, Joanna Mueller, Jerzy Jarniewicz „Sposoby na zaśnięcie

wydawnictwo: Biuro Literackie
.

.

Tytuł może nieco wprowadzać w błąd, bo przy czytaniu wcale nie chciało nam się spać. Przeciwnie – Malinka wchłonęła te wierszyki w całości i nie nudziła się przy nich ani przez chwilę. Każdy jest inny i każdy inaczej ilustrowany przez znakomitych autorów. No i oczywiście, mamy tu swoje ulubione, te które od razu pokochałyśmy i czytamy sobie często. Nie tylko do poduszki! 🙂

.
PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

12. Mattias De Leeuw Wielka Księga Pociągów

wydawnictwo: muchomor
.

.

To coś dla pociągowych zapaleńców (czyli jak raz dla nas! – rzućcie okiem na nasze ostatnie materiały z Parady Parowozów w Wolsztynie i ze Stacji Muzeum w Warszawie). Jest to właściwie taki pociągowy atlas, co nam pokazuje jak kolej się rozwijała. Teksty raczej dla starszych dzieci, ale w połączeniu z ilustracjami naprawdę mogą trafić do każdego. Zwłaszcza, gdy rodzić się zaangażuje. Dla nas czytanie tej książki było prawdziwą przygodą i jesteśmy pewni, że będziemy do niej wracać raz po raz. Uuu-Uuu!

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

13. Seria „Połącz kropki
Agata Toromanoff „Paryż

Wydawnictwo: Egmont
.

.

Kolejna pozycja dla nieco starszych dzieci, bo cyferek jest dużo i wzory nie są proste. Raczej dedykowałabym to szkolakom, niż przedszkolakom. Choć wiecie co? Jest to świetny sposób na poznanie miasta, zapamiętanie jego charakterystycznych punktów i utrwalenie sobie tego. Obok każdej “rysowanki”, krótko i do rzeczy o danym obiekcie. Dla mnie bomba!

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

14. Michael Roher „Wędrowne ptaki

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
.

.

To jest inne. Niecukierkowe, powolne, wymagające refleksji i pokazujące, że nie wszystko jest jednoznaczne. Że są powitania i pożegnania, że są obcy, którzy później stają się bliscy. W dzisiejszym świecie trzeba prowadzić z dziećmi takie rozmowy. Książeczka nie jest łatwa, jest pełna różnych uczuć. Pełna myśli.

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

15. Dorota Krassowska „Czary-mary paluszkami

wydawnictwo: Skrzat
.

.

Dlaczego tę książkę można by nazwać interaktywną choć jest analogowa? Bo jak mało która zachęca do działania! To wspaniały pomysł na spędzenie wolnego czasu! Wystarczą farby (w przypadku braku farb może być błoto z kałuży), papier i odrobina fantazji. Do tego dziecięce małe rączki i zabawa murowana. Jest tu naprawdę kilka fajnych pomysłów na obrazki tworzone przy użyciu paluszków. Genialna w czasie brzydkiej pogody na wakacjach, ale też na plażę, gdy zwykłe grzebanie w piachu już się znudzi. Krótko mówiąc: ręce pełne zabawy! Kto chce, paluszki w górę! 🙂

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

16. Agnieszka Gadzińska „Kłopoty z ulicy Rumiankowej

Wydawnictwo: Skrzat

.

.

Historie pary urwisów w wieku szkolnym… Czyli dobre dla szkolaków, choć książeczka z powodzeniem może być czytana młodszym dzieciom. I to nawet lepiej, gdy czyta się razem, bo przy okazji można sobie parę spraw przedyskutować albo wyjaśnić. Opowiadania lekko wchodzą, więc może to być dobra pozycja na wieczorne czytanki.

.

PRZEJDŹ DO STRONY WYDAWNICTWA

.

.

No i tak miło spędziliśmy kilka popołudni, wybierając najciekawsze pozycje z naszych zbiorów pod kątem stworzenia godnej polecenia kolekcji dziecięcej literatury podróżniczej. Każda z zaproponowanych powyżej książek jest inna, żeby było ciekawie i różnorodnie. Mamy nadzieję, że nasze podpowiedzi okażą się pomocne już przy najbliższym pakowaniu.

W przygotowaniu: uzupełniający artykuł o audiobookach dla dzieci – niezawodnych w czasie samochodowych podróży z potomstwem. A może wy byście nam jeszcze coś podrzucili?

 

podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego

3 komentarze

mereczonthego

A! Znamy 🙂 Też lubimy. Dzięki za sugestię.

Ewelina

Małgorzata Strzałkowska “podróż na jednej nodze”, zabawna, pisana dobrym wierszem historia o ślimaku Jasiu, podbiła nasze serca po pierwszej lekturze w sali dla dzieci Muzeum Emigracji w Gdyni.
Bardzo polecam!
Jestem zaskoczona, bo myślałam, że jestem zaznajomiona z książkami o podróżach dla dzieci, a tu tyle nowości 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *