Grudziądz, czyli kilkaset metrów bieżących średniowiecza, od których opada szczena

Jakby nam ktoś, jeszcze niedawno powiedział, że pojedziemy na wakacje do Grudziądza… Po Chinach, Maroku, Stanach, Argentynie, Urugwaju, Italii i tylu innych klimatach, Grudziądz brzmiał dla nas niczym Kozia Wólka. A tymczasem…
Znaleźliśmy się tam z własnej, nieprzymuszonej woli. Ba, strasznie chcieliśmy tam pojechać! Wręcz nie mogliśmy się doczekać, kiedy już tam będziemy. Tak, w Grudziądzu właśnie, bo Grudziądz to coś! A wszystko za sprawą spichrzy.
Ich historia zaczyna się w XIV wieku, kiedy to pierwszy spichrz, zwany spichrzem Bornwalda stanął na tutejszym brzegu Wisły.

Spichrza - Grudziądz

Grudziądz – spichrza

Później zbudowano ich jeszcze trzynaście. Przez lata były trawione ogniem i odbudowywane na zmianę. Raz było ich szesnaście, innym razem trzydzieści. Jedno jest pewne, są en masse obiektem wspaniałym! Dwudziestometrowe budowle górują nad lustrem rzeki, robiąc niezwykłe wrażenie na wszystkich przybyszach. Wystarczy pomyśleć o flisakach, podpływających niegdyś pod same mury miejskie (kiedyś było to możliwe). Życie tu tętniło, Grudziądz był bowiem pośrednikiem w skupie zboża. Okoliczna szlachta sprzedawała je za niewielkie pieniądze, narzekając przy tym srodze. Ze spichrzy, zboże było transportowane specjalnymi rynnami wprost na flisackie łodzie, by później płynąć do Gdańska, a stamtąd dalej, karmić całą Europę. Taki obrazek naprawdę rozbudza naszą wyobraźnię. W XIX wieku, gdy kolej w większości przejęła funkcję transportową, rzeka przestała grać tak znaczącą rolę, więc i miasta nadrzeczne również… W Grudziądzu teraz tak cicho, tak spokojnie i tak mało ludzi…

grudziądz

Grudziądz – widok na Wisłę

A przyjeżdżać tu warto, bo spichrza, to niejedyny obiekt godny uwagi. Jest tu też bardzo przyjemny rynek z Pomnikiem Żołnierza Polskiego czy odbudowana wieża zamku Klimek, z której rozciąga się naprawdę piękna panorama. Jest tu również XIV-wieczna bazylika, dawny klasztor Benedyktynek, czy jedyna w Polsce zamknięta tężnia solankowa. Niestety tych nie dane nam było zobaczyć, więc koniecznie musimy tam wrócić – na dłużej, by móc też powłóczyć się trochę po tutejszych uliczkach.

A do Koziej Wólki też kiedyś wpadniemy.

Koniecznie trzeba też poczekać na zmrok, bo spichrza są dość fajnie oświetlone. Niestety nam się pokończyły wszystkie baterie, więc nie zdołaliśmy tego uwiecznić. Może to i lepiej. Każdy ma szansę teraz zobaczyć to na własne oczy, bez wcześniejszych spoilerów 🙂

podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *