JAK JEŹDZIĆ PO TOKIO?

 

Metra bieżącego tego artykułu nie starczyłoby, żeby w szczegółach opisać tokijskie metro, czy szerzej – komunikację miejską w Tokyo. Już rzut oka na mapę połączeń przyprawia o szaleństwo. Miejskie usługi przewozowe oferuje tu bowiem kilkanaście różnych przedsiębiorstw: dwa systemy metra (Tokyo Metro i Toei Subway), tokijska sieć kolei JR East, kilkanaście prywatnych tokijskich linii kolei miejskich, z których część – co ciekawe – wybudowała swoje własne tory, estakady i tunele, i czasami używa własne technologie (np. do położonej nad Zatoką Tokijskiej Odaiby jeździliśmy bezobsługowymi składami kolei Yurikamome, której wagony poruszają się nie na torach, a na specjalnych prowadnicach i wspierają na gumowych kołach, natomiast do tokijskiego Disneylandu dojeżdża jednoszynowa napowietrzna kolej monorail). Do tego doliczyć trzeba kilka przedsiębiorstw autobusowych i taksówkowych oraz wodnych. I teraz najtrudniejsze: nie ma czegoś takiego jak „tokijska karta miejska”, która umożliwiała nielimitowane przejazdy na wszystkich tych liniach. Tu trzeba albo czujnie wybierać na stacjach biletomaty konkretnych linii i tam umiejętnie wybierać odpowiednie bilety jednorazowe, albo…

FullSizeRender-3

Jak jeździć po Tokio? Mimo wszystko można się w tym łatwo połapać.

 

 

No właśnie, pozwólcie nam podzielić się z wami wypracowaną metodą by Mereczonthego. Po pierwsze odkryliśmy (i jest to właściwe słowo, bo nie jest to wiedza powszechna), że istnieje coś co się nazywa Tokyo Subway Ticket, który umożliwia niegraniczone przejazdy wszystkimi liniami Tokyo Metro (9 linii) i Toei Subway (4 linie) przez określony czas – do wyboru 24, 48 lub 72 godziny. I to w bardzo, bardzo dobrej cenie 🙂 Nie wiadomo dlaczego nie można tych biletów kupić po prostu na stacjach metra. Co ciekawe nie mogą ich kupić Tokijczycy. Na szczęście możemy je kupić my, cudzoziemcy 🙂 A gdzie? W kilku hotelach w Tokio, ale zdecydowanie najlepiej na lotnisku – i w Naricie, i w Hanadzie (mapki terminalów i szczegóły znajdziecie tu: http://www.tokyometro.jp/en/ticket/value/travel/). Te karty to prawdziwe wybawienie, bo pociągami metra można ogarnąć większość ciekawych miejsc, no i ich cena jest cudownie kojąca 😉

 

FullSizeRender

 

Ale jak dojechać do miejsc, gdzie metro nie dojeżdża? Można albo po prostu kupować wspomniane jednoprzejazdówki albo zaopatrzyć się w pre-paidową kartę typu IC Card – Suica lub Pasmo. To ciekawy wynalazek: tymi kartami można płacić za transport miejski, ale też za zakupy i usługi, jak zwykłymi kartami kredytowymi! Nie dają one jednak zniżki – za przejazdy zapłacimy tyle samo, ile zapłacilibyśmy za bilety jednorazowe od stacji A do stacji B. Anonimowe karty dla dorosłych łatwo kupić na każdej stacji metra w automatach lub w okienkach. Natomiast uwzględniające zniżkę karty dla dzieci kupiliśmy w okienku jeszcze na lotnisku, i były to karty imienne, za okazaniem paszportów. Kupując karty, płaci się depozyt w wysokości 500 jenów (ok. 19 zł), a następnie wpłaca się dowolną sumę na poczet przyszłych wydatków. Nam karty te wielokrotnie się przydały i stanowiły świetne uzupełnienie opisanych wyżej kart TST. A niewykorzystane środki wydaliśmy na lotnisku w dniu wylotu w sklepiku – uprzejma pani cierpliwie najpierw sprawdziła stan każdej karty, podsumowała sobie skrupulatnie, a następnie ściągnęła na poczet zapłaty za mega-paczkę kit-katów o smaku zielonej herbaty środki z każdej karty po kolei, a resztę dopłaciliśmy gotówką. Niech żyje japońska skrupulatność, cierpliwość i zaawansowane technologie płatnicze! 🙂 Więcej o kartach IC znajdziecie tu: http://www.japan-guide.com/e/e2359_003.html

 

FullSizeRender-1

 

A mówiąc o zaawansowanych technologiach ułatwiających podróżowanie po Tokio i w ogóle, postawimy teraz sprawę bezkompromisowo: musicie mieć Google Maps i Wi-Fi Walkera! I zaczniemy od tego drugiego, bo to nielimitowany internet zawsze i wszędzie, a co za tym idzie – Google Maps na zawołanie.

 

IMG_8433 screen-shot-2016-09-25-at-16-03-13

Ciekawostką jest to, że w Japonii istnieją przedziały metra wyłącznie dla kobiet. Nam niechcący udało się w takim przedziale znaleźć. Informują o tym naklejki na drzwiach.

W godzinach szczytu w tokijskim metrze jest taki tłok, że łatwo tu o nadużycia ze strony płci przeciwnej, dlatego takie wagony musiały powstać.

IMG_9100

 

 

 

Co to jest Wi-Fi Walker?

To po prostu kieszonkowy modem LTE, do którego przez wi-fi podłączyliśmy wszystkie nasze trzy telefony i laptopa. Wi-Fi Walkera się nie kupuje, a wypożycza i to za naprawdę bardzo rozsądne pieniądze. Ale po kolei…

Wi-Fi Walker to oferta, która znaleźliśmy przy okazji zamawiania otwartych biletów kolejowych JR Pass (o tym piszemy w artykule JR Pass czyli jak śmigać po Japonii wzdłuż i wszerz za ludzkie pieniądze, link TU). Ponieważ wcześniej słyszeliśmy o wysokich kosztach korzystania z roamingu w Japonii, w tym korzystania z internetu, zastanawialiśmy się, czy nie kupić już na miejscu kart SIM… A tu nagle to! Okazuje się, że można wypożyczyć kieszonkowy modem i korzystać z szybkiego japońskiego LTE do oporu, bez limitów, 24/7, na wszystkich urządzeniach i to z genialnym pingiem 😉 Ile to kosztuje? To zależy na ile dni się wypożycza, a można od 5 do 45. Im dłużej tym cena na dzień jest niższa. I tak przykładowo w wakacje tego roku (2016) 5-dniowe wypożyczenie kosztowało 206 zł, ale już 10-dniowe tylko 272 zł. My wzięliśmy W-Fi Walkera na 16 dni i kosztowało nas to 352 zł. W porównaniu z kosztami roamingu danych, to naprawdę spoko. A korzystaliśmy ile wlezie, praktycznie non-stop. Modem jest niewielki (coś jak grubaśna karta kredytowa), jego wi-fi ma dobre paręnaście metrów zasięgu (czasem nasza gromadka rozpierzchała się po okolicy, a nie traciliśmy połączenia), naładowana bateria wystarcza na cały dzień (rzecz ładuje się kabelkiem z końcówką USB) i zasadniczo nie gubi zasięgu (nawet w górach, na zadupiu i w tunelach metra). No i dał nam rzecz dla podróżników nieocenioną…

IMG_8425

Wi-fi Walker czekał sobie na nas na lotnisku w takiej paczce.

 

 

 

Google Maps On The Go

Google Maps w ogóle są rewolucyjne. Ale w podróży szczególnie przydaje się ich mobilna wersja w telefonie. No bo wyobraźcie sobie taki oto plan: wstajemy rano w naszym tokijskim hoteliku w Asakusie i chcemy jechać do wymarzonego miejsca Tosi – Kawaii Monster Cafe, które znajduje się po drugiej stronie największego miasta świata. A póki co wiemy, że dzielnica nazywa się Harajuku. Co robimy? W okienku Google Maps wpisujemy po prostu Kawaii Monster Cafe. Bo to w końcu Google jest, więc sam sobie znajdzie adres po nazwie, nie? Znalazł. I pyta czy, chcemy jechać samochodem, transportem publicznym, czy iść piechotą. Ponieważ to 11 kilometrów, a my mamy już nasze karty TST wybieramy transport publiczny z preferencją ‘metro’. Wyświetla się mapka: najpierw trzeba iść 750 metrów piechotą do Asakusa Station (9 min.), następnie wybrać Linię G (Ghinza Line) w kierunku Shibuya i wysiąść na 16 przystanku Omote-Sando Station (29 min.), a następnie przejść 850 metrow (11 min.). Całość pięknie opisana w opisie po polsku z wielką dokładnością (wskazówki typu: „skieruj się górę ruchomymi schodami w korytarzu” czy oczywiste „przejdź na drugą stronę ulicy”), ale – dzięki Wi-Fi Walkerowi pokazywana na mapie w czasie rzeczywistym. Nie sposób nie trafić! To tylko przykład wewnątrzmiejski.

IMG_5958

Google Maps nie tylko pokazuje jak dotrzeć z miejsca A do miejsca B, ale też krok po kroku, na żywo nas tam prowadzi.

 

Bo dzięki tandemowi Wi-Fi Walker + Google Maps z równą precyzją można w każdej chwili zaplanować podróż z tego samego hotelu w Asakusie, ale do położonego o 1400 km na południowy-wschód miejskiego akwarium w Kagoshimie na wyspie Kiusu (tu przy okazji gorąco zapraszamy do przeczytania relacji z pobytu w tym gorącym, bo podzwrotnikowym mieście w cieniu wiecznie dymiącego wulkanu, a w szczególności w owym miejskim akwarium, gdzie uwieczniliśmy m.in. wspaniały popis delfinów TU).

 

Wracając jeszcze do internetu w Tokio… 

Wiele miejsc, naprawdę wiele udostępnia turystom  internet za całkowite darmo. I działa on całkiem nieźle. Są to zarówno stacje metra, restauracje, hotele, osiedla a czasem nawet całe dzielnice. Nam pozwalało to np. dzwonić do siebie przez komunikatory typu messanger, czy skype, ale też w przypadku rozdzielenia się, po prostu korzystać z internetu. Czasami miejsca z internetem trzeba poszukać, ale zwykle nie jest to daleko. Posiadanie Wi-fi walkera jest jednak znacznie wygodniejsze i bezpieczniejsze.

FullSizeRender-4

O szerokopasmowym dostępie do internetu informują takie tabliczki.

 

A tu znajdziecie inne relacje z naszego szwędania się po Tokio:

Tokio Story: Asakusa (浅草)

Tokio Story: Shibuya (渋谷)

Tokio Story: Minato (港区) & Ginza (銀座)

Tokio Story: Shiodome (汐留)

Tokio Story: Ueno (上野)

Tokio Story: Odaiba (お台場)

Od metra możliwości, czyli jak jeździć po Tokio. 

Wielki Zegar Ghibli

podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *