Matka wariatka jedzie z dzieckiem na wakacje, czyli dlaczego podróżowanie z niemowlęciem jest łatwe.

 

Już na kilka miesięcy przed porodem musiałam stoczyć batalię o moje wakacje, na które czekam cały rok, które są dla mnie wytchnieniem i przygodą i wspólnym czasem dla nas, dla naszej rodzinki i właściwie wszystkim co najlepsze. Bez wakacji zaczynamy być rozdrażnieni i niespokojni.

Więc, na kilka miesięcy przed porodem wszelkie babcie i ciocie (żeby nie wymieniać z imienia i nazwiska) gdy tylko usłyszały słowo WAKACJE, gromko zakrzyknęły: Coooooooo! Z dzieckiem na wakacje! Ale jak to, po co i dlaczego? I w ogóle co Ci to dziecko zrobiło, że je na wakacje chcesz zabierać! A poza tym, to niech cię grom z jasnego nieba trzaśnie, albo koń w potylicę kopnie, bo to się nie godzi, nie przystoi i nie wypada! Coś tam jeszcze o higienie usłyszałam, tak jakbyśmy my w czasie wakacji w ogóle się nie myli i higieny nie przestrzegali.
No więc moi drodzy, tak, właśnie ja postanowiłam jednak mimo wszelkich gróźb i gromów jakie na mnie mają spaść zabrać dziecko na te wakacje. I nie piszę tego jako kompletny laik, egocentryk i ignorant. Piszę to jako matka gotowej już dwójki dzieci i mimo corocznych wakacji mającej się całkiem dobrze.

Mało tego, uważam nawet, że podróżowanie z niemowlęciem jest o wiele łatwiejsze niż podróżowanie ze szkrabem, któremu się nudzi w samochodzie i ciągle chce jeść, albo pić, albo kupę, i jest również łatwiejsze od podróżowania z kilkulatkiem, który ma już bardzo dobrze wyrobione swoje zdanie, a już na pewno jest łatwiejsze od podróżowania z dzieckiem, które wchodzi w okres dojrzewania, i albo nas nienawidzi albo kocha cały świat 🙂
A oto kilka powodów dla, których właśnie tak jest:

  1. Niemowlę w podróży zazwyczaj smacznie sobie śpi i niczego nie chce. No chyba, że już zachce, ale wtedy łatwo go zaspokoić.
  2. Siku i kupa nie wymaga toalety
  3. Jedzenie i picie są zawsze w zasięgu, o ile mama nie poszła właśnie siku.
  4. Kąpiel może odbyć się właściwie w każdej umywalce (Można też wybrać wygodniejszą formę kąpieli w wanience, którą można zabrać lub wynająć, ale nie ma co się tym zbytnio przejmować.)
  5. Niemowlaka wszędzie można zabrać i nie będzie protestował.
    Jeśli wózek z jakichś powodów jest niestosowny, zawsze można wziąć chustę. Osobiście uwielbiam tę formę transportu bobasów i nie piszę tego, bo ktoś mnie o to poprosił (mam jeszcze zdecydowanie zbyt mało fanów, żeby ktokolwiek mnie o cokolwiek prosił)
  6. Właściwie nie wydaje mi się żeby niemowlę miało więcej potrzeb, poza jeszcze całusami i przytulasami, ale tego zawsze u nas pod dostatkiem.

Dlatego właśnie, o ile wszystko pójdzie bez większych komplikacji, bez poważnej narady rodzinnej, wszyscy wspólnie postanowiliśmy ZABRAĆ DZIECKO NA WAKACJE. Bo co mu te wakacje właściwie przeszkadzają?

Wprawdzie moje dzieci są już duże i mogę o czymś nie pamiętać, ale wydaje mi się, że tak właśnie jest. Jeśli macie podobne lub inne przemyślenia, to błagam, piszcie, zanim zabiorę to nieszczęsne dziecko na wakacje i zrujnuję mu życie 😉
Póki co szukamy jakichś fajnych lokalizacji.

podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego