Stacja Muzeum Warszawa

W samym środku stolicy, gdzieś pomiędzy stacją kolejową Warszawa Ochota a stacją Warszawa Zachodnia jest jeszcze jedna stacyjka, na którą już nie przyjeżdża żaden pospieszny, a spóźniony pasażer trafić tu jedynie może przez pomyłkę, albo… z ciekawości.

Warszawa Główna Osobowa

czyli Stacja Muzeum

 

Gdy przejdziemy przez drzwi stacji Warszawa Główna otworzy się przed nami steampunkowy świat potężnych żelaznych maszyn, które kiedyś przemierzyły pół świata, jednak dawno już uciekła z nich para. Stoją dumnie, jak gdyby nigdy nic na peronach, jakby miały zaraz znów pojechać hen daleko. Tymczasem cieszą oczy małoletnich i dorosłych miłośników dróg żelaznych.

Tak, zupełnie mimowolnie staliśmy się pasjonatami pociągów. Dzień w dzień nasza niespełna dwuletnia Miłka każde nam prowadzić się na stację kolejową i obserwuje odjeżdżające i przyjeżdżające pociągi. Jest trainspotterką, czyli pociągoholiczką, a my dołączyliśmy do grona rodziców dzieci pociągoholików. Taki los 🙂

 

 

Wracając jednak do Muzeum Kolejnictwa – każdy, kto czuje pociąg do pociągów, znajdzie tu mnóstwo atrakcji. Zaczyna się od razu klimatycznie, bo bilety do muzeum kasuje pan konduktor z takim prawdziwym błyszczącym od chromu oldschoolowym cikaczem w ręce – ach, nostalgia… 😉 Wkraczamy do pierwszej z czterech sal ekspozycyjnych muzeum pod dachem. Ależ tu widać ogrom pracy modelarzy – pierwsza sala bowiem przedstawia historię kolejnictwa – od pierwszego ever parowozu Richarda Travithicka z 1804 roku, przez legendarną “Rakietę” George’s Stevensona, poprzez kilkadziesiąt eksponatów z XIX i XX ww., aż po najnowsze składy a la shinkansen – wszystko świetnie i z pietyzmem wymodelowane, udokumentowane i opisane. W tej części znajdują się też dwie ruchome makiety, gdzie kolejki popylają na bogato na zaaranżowanych torowiskach wśród miniaturowych wzgórz i pagórków, lasów, mostów, dróg i stacyjek (5 albo 2 złote od uruchomienia, szkoda).

 

W drugiej sali znajdziemy cale góry przedmiotów z wyposażenia stacji i pociągów, a do tego całe baldachimy sztandarów kolejowych. Bardzo fajnie wyglądając dziesiątki latarek i latarni kolejowych, liczne mundury kolejowe, ale też zwrotnice, nastawnie, semafory, centralki telefoniczne i setki innych różnorodnych, ładnie odnowionych i wyeksponowanych kolejowych artefaktów z czasów minionych. Wyróżnia się oryginalna zegarowa instalacja dworcowa z lat 20. XX wieku, gdzie w analogowo-elektrycznej szafce-centralce znajdują się dwa zegary wahadłowe, które ustalają czas na wszystkich zegarach na dworcu, których jest kilkanaście! Co ciekawe, ta centrala zegarowa była używana na stacji w Tczewie aż do 1984 roku!

Jest też sala, w której z pietyzmem odtworzono salonik recepcji rządowej na Dworcu Głównym w Warszawie otwarty w 1955 roku. Niejedna polska i zagraniczna delegacja rządowa spędzała tu czas w oczekiwaniu na transport. Na ścianach portrety przywódców narodu i wielkie godło, a na stoliczkach ebonitowe telefony i zegary. Jest klimacik, jak z “Mostu szpiegów” Spielberga 🙂

Wreszcie wychodzimy na perony, a tam… napis “SKANSEN”, a jak wiecie my LOVE SKANSEN 🙂 I rzeczywiście, wzdłuż peronów dawnego dworca i dziś stoją liczne pociągi i lokomotywy, tyle że w charakterze muzealnej ekspozycji. Czego tam nie ma! Nie sposób dojść, bo wszelkie pojazdy kolejowe, jaki przychodzą nam do głowy, tam są! Od kilkudziesięciu parowozów z różnych czasów – małych i dużych, czarnych, zielonych i niebieskich, luksusowych i fabrycznych, z paleniskami jak transatlantyk, albo nawet takich bez (naprawdę, jest parowóz bez paleniska przeznaczony do pracy w petrochemii, nabijany parą niczym syfon;) Są lokomotywy spalinowe i elektrowozy (takie zielone, co to do niedawna jeszcze były najbardziej popularnymi lokomotywami w Polsce, a teraz proszę – już w muzeum!), do których, podobnie jak do wybranych parowozów, można sobie wejść i nawet za wajchy pociągnąć!

 

Ale oprócz lokomotyw są też wagony, a nawet cale ich składy – od świetnie zachowanych drewnianych wagonów transportowych, przez platformy i cysterny, aż do takich cymesików jak chłodnia czy wagon pocztowy. A z osobowych – pełny skład takiej westernowej “kowbojki”, klasyki przed- i powojenne, ale też na przykład rządowa salonka Bieruta!

 

Są też pojazdy wybitnie niestandardowe, jak na przykład kolejowy pług śnieżny, drezyny małe i duże, dźwigi, a nawet maszyna do układania torów. Ale w tej kategorii niepodzielnie rządzi eksponat-unikat – pociąg pancerny! I to jak świetnie zachowany! Ani plamki rdzy, wszystko elegancko naoliwione, armaty na wieżyczkach we wszystkie strony świata wycelowane, parowóz całkowicie okryty pancerzem, że parowozu wręcz nie przypomina. Jednym słowem: wystrzałowo!

Tabor to, tabor tamto – słowo ‘tabor; pojawia się w opisach i wskazówkach (a nawet zakazach – “Zakaz wchodzenia na tabor”) dość często i ma charakter żargonowo-unikalny. Ale właśnie opisany wyżej tabor, który nie tylko można obejrzeć, ale i dotknąć (a w kilkunastu przypadkach nawet zwiedzić od środka) stanowi o ogromnej atrakcyjności  Stacji Muzeum nie tylko dla miłośników… taboru 😉 ale po prostu dla każdego, bo przedstawia świat estetyczno-techniczny w obecnych czasach już niemal nieobecny, wręcz “alchemicznie” tajemniczy… Może nie aż tak, jak “Peron 9 i 3/4”, ale prawie! 🙂

 

 

Do Stacji Muzeum tego dnia wybrał się nami Jeżyk i wspinał się na wszystkie możliwe lokomotywy 🙂

Naszą wyprawę znacząco wzbogaciły również trzy książeczki:

Charlie Ciuch-Ciuch (wyd. Prószyński i S-ka), Wielka Księga Pociągów (wyd. Muchomor) oraz Historia bez słów POCIĄGIEM (wyd. Zakamarki).

 

Praktycznie: Bilety: normalny / ulgowy / rodzinny: 12 zł / 6 zł / 35 zł, w poniedziałek wstęp bezpłatny

Godziny: codziennie od 10:00 do 18:00

Zwiedzanie z przewodnikiem: 80 zł

Wszystkie szczegóły na stronie stacjamuzeum.pl

podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *