Tokio Story: Asakusa 浅草

 

Z próbą uchwycenia charakteru tego miasta, jest jak z klaskaniem jedną dłonią z tego słynnego japońskiego koanu zen. Przecież każda stacja tokijskiego metra to portal do innej rzeczywistości. Czy Tokio to skrzyżowanie Shibuya z zebrami przez środek, czy może raczej tradycyjna Asakusa z buddyjską pagodą i targiem? Wielkomiejska Ginza? A może Odaiba z muzeum innowacyjnych technologii MIRAIKAM?

.

.

Różnorodność musi być cechą miasta, w którym mieszka tyle ludzi, co w całej Polsce (serio, ostatni spis ludności podaje liczbę 38 milionów mieszkańców obszaru metropolitalnego Tokio!). Te światy są tak różne, że nie sposób ich ze sobą skleić… Wtem – oświecenie! (Klask-klask! Słyszycie dźwięk klaszczącej dłoni? 😉 Nie będziemy sklejać! Opowiemy jak jest, kawałek po kawałku. Teraz…

 

ASAKUSA (浅草)

 

Zaczynamy od niej, bo to tu właśnie mieszkaliśmy. I to właśnie tu po przylocie wyszliśmy z podziemnej stacji metra i powiedzieliśmy „O, Tokio!”

AV5C6471

Tokyo Skytree (東京スカイツリー) z wysokością 634 m (jap. ‘Musashi’ sic!!!) jest najwyższą wieżą świata i 3. najwyższym budynkiem na planecie; rzut beretem od Asakusy za rzeką Sumida dominuje skyline pn-wsch Tokio. Tu o poranku.

A było to doświadczenie ciekawe. Wiele uliczek, to mniejszych, to większych, restauracyjki, sklepiki, japońskie znaczki i japońskie sympatyczne obrazki. A nad tym wszystkim, widoczna pomiędzy uliczkami, ponad codziennym gwarem górowała nowoczesna superwieża Tokyo SkyTree. To było nasze pierwsze wrażenie. I to wrażenie jest ważne.


Wjechaliśmy na 13 piętro naszego hotelu i przez okno ujrzeliśmy wieloplanową panoramę: najpierw na dole główną uliczkę jedzeniową Asakusy, wzdłuż której mieści się kilkanaście obleganych malutkich gwarnych restauracyjek, do której lokalsi i turyści ściągają z całego Tokio, dalej po lewej cały świątynny kompleks Sensō-ji, najważniejszego buddyjskiego sanktuarium w Tokio z pięciokondygnacyjną pagodą na czele, po prawej niekończący się las wieżowców ginący hen na horyzoncie, migoczący w nocy – tego nigdy nie zapomnimy – tysiącami czerwonych lampek na dachach. A na wprost cud budownictwa – Tokyo SkyTree – najwyższą wieżę na planecie Ziemia.

AV5C9321

Uliczka Chome (Taito) “przyklejona” do zachodniego muru świątyni Sensōji (浅草寺) słynie z szeregu bezpretensjonalnych knajpek i restauracyjek. Tutaj widok z naszego okna 🙂

 

Asakusa znajduje się w centrum tokijskiego shitamachi, czyli dawnego ‘dolnego miasta’ i to właśnie tu, według znawców, najlepiej można poczuć klimat „dawnego dobrego Tokio”, cokolwiek to znaczy 😉 Dzielnica słynie z kilku rzeczy. Przede wszystkim ze wspomnianej świątyni Sensō-ji.

AV5C9465

Kolosalny lampion chōchin u wejścia do świątyni Sensōji (浅草寺), Asakusa, Tokio, Japonia.

AV5C9471

Wewnątrz głównego hallu świątyni Sensōji nieprzebrane tłumy bogobojnych buddystów, a wśród nich Tosia

To trochę jak nasza Jasna Góra, a trochę jak Golgota w Jerozolimie – w centrum sakrum, a po drodze rozkrzyczane profanum. A konkretnie: niezwykła świątynia, gdzie mnisi i pielgrzymi modlą się naprawdę z sercem, a dookoła tysiące straganów z różnościami i tłumy.

AV5C9432

Wierni, pątnicy i turyści na dziedzińcu między dwoma bramami świątyni Sensōji, za nimi Kaminarimon, 1000-letnia “Brama Grzmotów”, Asakusa, Tokio, Japonia.

AV5C9445

Ważący ponoć kilkaset kilogramów lampion w drugiej z dwóch wielkich bram wiodących do świątyni – Hozōmon (宝蔵門), Sensōji, Asakusa, Tokio, Japonia.

AV5C9459

Me, myself and I na świętym tle Sensōji, Asakusa, Tokio, Japonia.

 

Dym kadzideł miesza się z zapachami smażonych owoców morza w tempurze. A u wejścia w główną kupiecką alejkę prowadzącą do serca świątyni (Nakamise) niezwykle ucharakteryzowani młodzieńcy zapraszają przechodniów na spektakl tradycyjnego teatru, w którym występują wyłącznie mężczyźni. Ponad tym wszystkim rozlega się wołanie kulisów. Hm, zabrzmiało to, jakby chodziło o kulisy wspomnianego teatru, ale nie – tym razem mamy na myśli kulisów, czyli tradycyjnych ciągaczy nożnych (versus rowerowych) ryksz jinrikisha. Ci mocno zbudowani i tradycyjnie obciśle odziani młodzi panowie chętnie wszystkich przewiozą po Asakusie (za „jedyne” 9000 jenów = 340 zł za pół godzinki) i uraczą opowieścią o tej dzielnicy kiedyś i dziś. Ale myśmy sobie chodzili. Na przykład nad rzekę.

AV5C9493

Przy rzecznym porcie Sumida stoi “kot wabiący” czyli po japońsku ‘manekineko’ (招き猫), a w tle nie-praw-do-po-dob-na siedziba słynnego japońskiego browaru Asahi, Asakusa/Sumida, Tokio, Japonia.

AV5C9486

Wlazła Malina na kotka i mruga 🙂 A za nimi browary Asahi i Tokyo SkyTree, Asakusa/Sumida, Tokio, Japonia.



Rzeka Sumida jest naturalną granicą Asakusy od wschodu. Pływają po niej statki, stateczki i wodoloty. Na wodę ostatecznie nie wypłynęliśmy, ale zobaczyliśmy przy porcie fajnego kota Manekineko, a po drugiej stronie mostu futurystyczne budynki browarów Asahi  Kilkaset metrów dalej stoi dumnie wieża Tokyo Skytree. Ale że technicznie to już nie Asakusa, tylko dzielnica Sumida, to o niej napiszemy później.

AV5C9672

Ulica szopów, Asakusa, Tokio, Japonia.

AV5C9691

Taiyaki (たい焼き) to charakterystyczne dla Asakusy ciasteczka w kształcie ryby nadziewane albo słodką pastą fasolową (wersja podstawowa), albo różnymi słodkościami (matcha, czekolada, krem waniliowy…). Lepsze niż gofr 😉

kulis

Na przejażdżkę rykszą jinrikisha (人力車) po Asaksusie wybrać się można spod bramy Kaminarimon lub stacji metra Asakusa; półgodzinny kurs pełen opowieści kosztuje 9000 jenów = 340 zł, są dłuższe

Asakusa stała się naszym tokijskim domem, do którego się wraca – tutaj najpierw spędziliśmy pięć dni i nocy, a później – po  panjapońskiej wojaży – wróciliśmy na kolejne kilka dni, i naprawdę poczuliśmy się swojsko, znaliśmy już nie tylko konkretne miejsca, mieliśmy ulubioną knajpkę z ulubionym stolikiem, ulubiony sklepik, bankomat w ulubionym Seven Eleven, ale i swoje ścieżki, z których najbardziej wydeptaliśmy tę na naszą stację metra o nazwie… No właśnie – Asakusa 🙂 A skoro już jesteśmy przy metrze… [tu link: OD METRA MOŻLIWOŚCI, CZYLI JAK JEŹDZIĆ PO TOKIO]

AV5C9376

Malutkie, ale prężne wesołe miasteczko Hanayashiki (花やしき)pozornie wciśnięte w tkankę miejską, tak naprawdę było tu pierwsze (przynajmniej od większości otaczających je budynków) – ma już 150 lat!

AV5C9335

Fenomen charakterystyczny dla całej Japonii – hiper-relistyczne makiety poszczególnych dań z menu wystawiane w witrynach restauracji. Yummy! 🙂

AV5C6462

Ogórki z sezamem i olejem sezamowym – proste a wybitne!

AV5C9419

Ach, poczuć się gejszą (albo samurajem) i tak sobie spacerować ulicami – ten ulubiony przez wielu Japończyków sposób spędzania wakacji najczęściej zaobserwować można w Kioto, ale i w Tokio się zdarza – właśnie w Asakusie.

AV5C9408

Kannon, ucieleśnienie współczucia – to jej głównie oddaje się cześć w buddyjskiej świątyni Sensōji w sercu Asakusy.

AV5C9407

Kawaii 🙂

AV5C9402

W parku świątynnym Sensōji Malina postanowiła sfotografować wszystkie głazy 🙂 (i powyższą tabliczkę z pieskiem też)

Z naszej oswojonej Asakusy codziennie ruszaliśmy w inne rejony Tokio – tak różne i ciekawe. A zaczęliśmy nazajutrz po przyjeździe od trzech miejsc, które zawsze jawiły się nam (ale też najprawdopodobniej wielu innych fascynatom Japonii) jako owo ikoniczne Tokio właśnie, a wszystkie one znajdowały się, tak się akurat zdarzyło, w jednej dzielnicy o nazwie Shibuya. 

Pozostałe teksty o Tokio znajdziecie tutaj:

Tokio Story: Asakusa (浅草)

Tokio Story: Shibuya (渋谷)

Tokio Story: Minato (港区) & Ginza (銀座)

Tokio Story: Shiodome (汐留)

Tokio Story: Ueno (上野)

Tokio Story: Odaiba (お台場)

Od metra możliwości, czyli jak jeździć po Tokio. 

Wielki Zegar Ghibli

 

 

podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego

2 komentarze

Łukasz Kasperek

Niezła dawka wrażeń i informacji o Tokio jak na jeden wyjazd! Japonia coraz częściej chodzi nam po głowie, a wpisy jak Twój tylko bardziej zachęcają 😉 Pozdrawiam!

olamerecz

Tokio to tylko część naszego wyjazdu. Szykuje się jeszcze Kioto, Domek z filmu “Totoro”, Hiroszima, Miyajima i wielka brama Torii, dwa wulkany i jescze parę miejsc. Przy małym dziecku czasu mamy mało, ale robimy co możemy. Fajnie, że się podoba. Zachęcamy i również pozdrawiamy. P.S. Wasz blog też czytamy i lubimy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *