Tokio Story: UENO 上野

Z próbą uchwycenia charakteru tego miasta, jest jak z klaskaniem jedną dłonią z tego słynnego japońskiego koanu zen. Przecież każda stacja tokijskiego metra to portal do innej rzeczywistości. Czy Tokio to skrzyżowanie Shibuya z zebrami przez środek, czy może raczej tradycyjna Asakusa z buddyjską pagodą i targiem? Wielkomiejska Ginza? A może Odaiba z muzeum innowacyjnych technologii MIRAIKAM?

Różnorodność musi być cechą miasta, w którym mieszka tyle ludzi, co w całej Polsce (serio, ostatni spis ludności podaje liczbę 38 milionów mieszkańców obszaru metropolitalnego Tokio!). Te światy są tak różne, że nie sposób ich ze sobą skleić… Wtem – oświecenie! (Klask-klask! Słyszycie dźwięk klaszczącej dłoni? 😉 Nie będziemy sklejać! Opowiemy jak jest, kawałek po kawałku. Teraz…

UENO (上野)

 

Park Ueno znajduje się po wschodniej stronie dzielnicy Taitō. I jest świetny. Dlaczego? Bo jest wytchnieniem o gęstej zabudowy miejskiej, bo znajdują się na jego terenie wspaniałe świątynie, ale jest też miejscem przyciągającym ludzi ciekawych świata. Bo to właśnie tu – na terenie jednego parku – znajdziemy aż sześć dużych muzeów! A poza tym tokijskie Zoo, stadion do baseballu, no i chyba największego w Tokio Sturbucksa. Przypominamy – to wszystko w jednym parku! Nieźle, co? 😉

AV5C9784

Park powstał na terenach, gdzie wcześniej, od bardzo bardzo dawna stała przewspaniała świątynia, która uległa całkowitej destrukcji podczas wielkiej bitwy w połowie XIX wieku, podczas której obalono szogunat… (o szczegółach nie piszemy, kto ciekaw, niech szpera w internecie;) Dla nas najciekawsze w tej historii było to, że pierwszy w Japonii park w stylu zachodnim, bo taki właśnie, znajomy dla naszego europejskiego oka, jest Park Ueno, powstał i został otwarty dla szerokiej publiczności raptem kilka lat po wielkiej bitwie w środku miasta… No cóż, powstał i tak sobie właśnie stoi do dziś. A nawet przecież rośnie, rozrasta się – i przyrodniczo, i kulturalnie – no bo te wszystkie muzea…

AV5C9797

No właśnie, prawdę pisząc, my w tym parku solidnie zwiedziliśmy tylko Narodowe Muzeum Przyrody i Techniki, bo po prostu trochę zabrakło nam czasu. Wcześniej włóczyliśmy się po okolicznych, skądinąd bardzo fajnych uliczkach, a jak już dotarliśmy, to sam spacer po parku nas uwiódł, więc gdy weszliśmy do muzeum, które interesowało nas najbardziej (bardzo lubimy muzea przyrody i nauki), to już tam te parę godzin pobyliśmy. No i zrobiła się piąta po południu. A w Japonii muzea (a nawet wspomniane Zoo) zamyka się o 17 i basta. Ale wróćmy do tego muzeum, które udało nam się solidnie ogarnąć. Główny gmach został otwarty już w 1871 roku (czyli, uwaga, 10 lat przed pozornie wzorcowym Muzeum Historii Naturalnej w Londynie!). Teraz do starego gmachu dołączono nowe, gdzie mieszczą się ekspozycje nt. techniki. W starym gmachu pozostawiono głównie przyrodę. Bardzo porządnie wszystko jest tu zrobione. I części poświęcone zwierzętom, i – a może przede wszystkim – antropologii. Niezapomniane wrażenie robią rekonstrukcje osad pradawnych Japończyków. A konkretnie emocje, jakie twórcom ultrarealistycznych woskowych figur udało się uchwycić na twarzach i języku ciała przedstawionych postaci. Dajmy na to figlarną dumę męża wracającego do chaty po udanym połowie, dzierżącego w jednej ręce harpun, a w drugiej rybę, figlarny sceptycyzm żony, wyrażający coś w rodzaju „No, no, w porządku, ale bez przesady, nie sadź się tu jak jakiś paw!”, radosną ciekawość małego chłopca patrzącego z podziwem na ojca, no i wreszcie psa postawionego w stan najwyższego zachwytu perspektywą przepysznych resztek z rodzinnej rybiej uczty. Wcale nie przesadzamy – to wszystko tam jest, słowo. I takich rekonstrukcji jest tam kilka… Zobaczcie to na naszym filmiku Merecz in Japan: Tokyo (Zen Edition) w minucie 4.27 TU

Ueno

Poza tym muzeum ma fajny dział geologiczny o Wyspach Japońskich, o wulkanach, co naturalne, ale też o florze i faunie, która o tyle jest dla nas ciekawa, że pod wieloma względami przypomina naszą (te wszystkie wilki, dziki, jelenie, toż to takie jak nasze, swojskie), a tu nagle małpy, a nawet kraby o odnóżach długości czterech metrów, aaaa!

W starym i nobliwym gmaszysku Muzeum znajduje się niezłe kino 360, pokazujące bez dodatkowych opłat filmy naukowe i przyrodnicze. Całkiem niezłe – stoi się w środku wielkiej kuli na czymś w rodzaju ażurowego mostku, a film wyświetlany jest na całej wewnętrznej powierzchni kuli – czyli dookoła, nad głową, a nawet pod stopami. Obrazowe i efektowne. Przed muzeum z jednej strony stoi kolejny parowóz, a z drugiej kilkudziesięciometrowa replika 1:1 największego wieloryba w skoku! Imagine!

W Parku Ueno znajduje się także Tokijskie Muzeum Narodowe, Tokijskie Miejskie Muzeum Sztuki (ma fantastyczne instalacje z iluzjami optycznymi przed głównym wejściem), Narodowe Muzeum Sztuki Zachodniej (tu, jak już się przyznaliśmy, w środku nie byliśmy, ale za to na zewnątrz niesamowite wrażenie robiły doskonałe repliki dzieł Rodina, na przykład te słynne piekielne drzwi, ożeż ty… No i sam budynek też niczego sobie – zaprojektował go sam Le Corbusier.

AV5C9777 AV5C9780

Podsumowując, jeśli ktoś lubi muzea, to w Tokio – do parku Ueno!

Ponieważ muzea zamknięto o 17, poszliśmy do tego Sturbacksa i było miło, piliśmy tę japońską matchę by Sturbacks z mlekiem, ale sojowym i jedliśmy ciasteczka z matchą… I tej matchy wcale nie było za dużo, bo kiedy się tym smakiem delektować, jak nie w Tokio własnie.

AV5C9830 AV5C9828

Spotkaliśmy też w Parku Ueno dwie rodaczki – Polki, które od wielu lat (jedna chyba od 15) mieszkają w Tokio, mają mężów Japończyków i cudowne dzieci. I pytaliśmy je, jak im się mieszka w Japonii. Mówiły, że cudownie, i tylko… te trzęsienia ziemi. Okazało się ku naszemu w sumie zaskoczeniu, że choć większe trzęsienia ziemi zdarzają się tu regularnie tak mniej więcej co pół roku, to nie wyrządzają one większych szkód – wszystko jest nieźle na takie wypadki przygotowane, trzesienieziemioodporne, można by rzec. Ale raz na jakiś czas trafia się takie, że pozostawia trwaly ślad w psychice. Takim wydarzeniem było dla naszych rozmówczyń trzęsienie z 2011 roku. Wystarczy wpisać sobie na youtubie „earthquqke 2011”, żeby zrozumieć… Nam się poszczęściło, bo choć podobno codzinnie w Tokio rejestruje się jakieś wstrząski, to są zasadniczo nieperceptowalne. Między innymi dzięki innowacyjnym technologiom, jakie Japończycy rozwinęli, żeby skutki trzęsień ziemi ograniczać. A propos innowacyjnych technologii… Przenieśmy się na Odaibę. Brzmi tajemniczo?

 

Inne teksty o Tokio tutaj:

Tokio Story: Asakusa (浅草)

Tokio Story: Shibuya (渋谷)

Tokio Story: Minato (港区) & Ginza (銀座)

Tokio Story: Shiodome (汐留)

Tokio Story: Ueno (上野)

Tokio Story: Odaiba (お台場)

Od metra możliwości, czyli jak jeździć po Tokio. 

Wielki Zegar Ghibli

podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *