Wilno–Niespodzianka

Wilno się kojarzy. A z czym? Z Ostrą Bramą? Z Mickiewiczem i tymi jego filaretami i filomatami? A może z bitwą na ludzi i czołgi pod wieżą telewizyjną? Czy bardziej ze średniowieczną Unią Litewską i Rzeczpospolitą Obojga Narodów, czy może już bardziej z Unią Europejską, do której Litwa przystąpiła razem z Polską (a już euro mają). Niektórym członkom gangu podróżujących Mereczów Wilno kojarzyło się z pielgrzymującymi babciami do świętego obrazu. Inni spodziewali się sennego, przykurzonego miasta wyłaniającego się z oparu przeszłości wieżycami niezliczonych kościołów. A tymczasem…

Wilno to piękne, czyste, wielokulturowe miasto na europejskim poziomie. Tak, w Wilnie usłyszysz zarówno język litewski, polski jak i rosyjski. Po angielsku też się dobrze dogadasz 🙂

 

.

Wilno to nie tylko kościoły, jak można by przypuszczać. Jadąc tam postawiliśmy sobie wyzwanie: Nie chodzić po kościołach! Ponieważ szperając po internecie dowiedzieliśmy się, że główną rozrywką jest tu właśnie zwiedzanie kościołów. No i udało się. W tym mieście naprawdę jest o wiele więcej do zobaczenia.

Ulica Literatu

Tam poszliśmy w pierwszej kolejności, zupełnie nie wiedząc, że po drodze napatoczymy się na Dom Adama Mickiewicza. Ale o tym za chwilę. Literatų gatvė czyli wileńska Literary Street to maleńka uliczka poświęcona znanym pisarzom – nie tylko tym litewskim, ale w dużej mierze. Każdy z wybranych pisarzy ma tu swoją artystyczną tabliczkę wmurowaną w ścianę. Czasem ta tabliczka wcale nawet nie jest tabliczką, tylko np. sztuczną szczęką. No, można by się tak na te cuda gapić godzinami, czytać opisy i podziwiać twórczość artystyczną. I tak się gapiliśmy 🙂 Tłumów tam nie ma, więc przyjemnie się gapi.

Co ciekawe, rzecz nie jest szczególnie leciwa – pierwsze tabliczki na Literatų gatvė ukazały się w 2008 roku jako element projektu artystycznego Literatu Street Project, który miał mieć charakter tymczasowy. A właśnie tymczasem, miast się zwinąć, projekt rozkwitł niezwykle – podobnie jak warszawska palma na Rondzie De Gaulle’a, czy, nie przymierzając, Wieża Eiffela w Paryżu! Obecnie tabliczki pokrywają kolejne ściany, a klucz doboru upamiętnianych twórców musiał ulec rozszerzeniu: kiedyś wybierano wyłącznie pisarzy związanych z wileńską Starówką; obecnie swoje tabliczki otrzymują także tłumacze, ale też twórcy luźniej i szerzej związani z litewską kulturą, bo także zagraniczni pisarze, którzy o Litwie pisali (np. Gunter Grass).

Miejsce nie jest przypadkowe – kiedyś na tej ulicy znajdowały się księgarnie, książnice i antykwariaty. Teraz też jest niebanalnie, w sąsiedztwie instalacji znajduje się kilka artystycznych tatoo-shopów! Naszym zdaniem, choć podobno to przypadek, jednym z powodów lokalizacji projektu jest fakt, że to właśnie tu w pobliżu znajduje się…

.

wilno.00_00_15_12.Still001

Wilno. Ulica Literatu.

.

Dom Adama Mickiewicza

No nie tego, moi drodzy, oczekuje się od domu słynnego wieszcza. Nie tego. Można by pomyśleć, że ten wieszcz mieszkał jak zwykli my, w obdrapanej kamienicy, że miał swoją skrzynkę na listy i rowerek dziecięcy zaparkowany przed klatką. I jeszcze, że jeździł granatowym oplem. No można by. Ale wyobraźnia szybko wykasowuje niepotrzebne elementy i myśli sobie człowiek, że może faktycznie, to romantyczne, takie mieszkanko w dość zwykłej kamienicy…

Tak czy inaczej na Literatų gatvė znajduje się dom, obecnie zupełnie standardowo zamieszkały, gdzie nasz wieszcz mieszkał w 1823 roku. A gdzie mieszkał wcześniej i później? Adam przybył do Wilna 10 lat wcześniej na studia jako 17-latek i wynajmował pokoje i mieszkania w wielu miejscach, część z nich ma dziś tablice upamiętniające, a część nie. W domu w Zaułku Bernardyńskim mieszkał nieco dłużej – dziś znajduje się tu Muzeum Adama Mickiewicza,  a w nim m.in. kolekcja pierwszych wydań dzieł Wieszcza, listy, a także sporo używanych przez Mickiewicza przedmiotów osobistych (Bernardinų gatvė 11; godziny: wt-pt 10-17, sb-nd 10-14; wstęp: dorośli 1,50€, uczniowie/studenci 0,70€).

 .
wilno.00_01_24_05.Still003

Wilno. Wejście do domu Adama Mickiewicza.

.

Biblioteka Uniwersytecka

Tak… To jest właśnie jedna z tych bibliotek, które znajdują się na listach najwspanialszych bibliotek świata. Na przykład na tej liście 🙂 (nota bene: aż kusi, żeby za taką listą podróżniczo podążyć, bo wnętrza, a czasem i zewnętrza bibliotek bywają naprawdę niesamowite). I tak też jest z tą biblioteką. My wprawdzie weszliśmy jedynie do sali głównej, uprzejme panie pilnujące pozwoliły nam zajrzeć tam na moment bez rezerwacji i to za darmo, bo byliśmy mili i fajni, i mieliśmy rozbrajające dzieciątko w wózku. Normalnie trzeba zarezerwować sobie zwiedzanie z przewodnikiem, koniecznie wcześniej (zwiedzanie w grupach min. 4-osobowych, dorośli 5 euro, dzieci 1,20 euro, przewodnik opowiada także po polsku). Przed wejściem na Uniwersytet stoi zresztą taka tablica, gdzie wszystko jest napisane. Jest też strona www, z której można sobie taką erudycyjną przygodę zamówić. Ale wiecie co?! Dla nas ten magiczny kwadrans w zupełności wystarczył. Byliśmy pod wrażeniem nie tylko samego wnętrza (przecież to jest genialnie zachowana architektura i zdobienia z połowy XVI w.!) , ale przede wszystkim wyłożonych tam pradawnych, niesamowicie ilustrowanych ksiąg. Koniecznie obejrzyjcie filmik, który kilka z nich pokazuje.

.

wilno.00_00_48_00.Still002

Wilno. Jedna z ksiąg Biblioteki Uniwersyteckiej.

.

Bazylika archikatedralna św. Stanisława Biskupa i św. Władysława
(owszem, to ten wyjątek potwierdzający regułę, że w Wilnie kościołów nie zwiedzamy, jasne? 🙂

Rzecz absolutnie unikalna! Kolosalna, wręcz jakby przeskalowana świątynia obecnie w klasycystycznym stylu, kiedyś gotycka wybudowana na miejscu pierwotnej świątyni przedchrześcijańskiej. Burzliwa historia zdrowo dała bazylice w kość: kilka razy doszczętnie spłonęła, była plądrowana, a w latach 50. XX w służyła jako magazyn, a potem organowa hala koncertowa… Teraz oszałamia ogromem i czystą klasycystyczną formą: bryła, architektura i wystrój konsekwentnie nawiązują do greckiego stylu, także kolosalne rzeźby świętych chrześcijańskich naśladują starożytne rzeźby (to jest odjazd!). W naprawdę wyjątkowej barokowej kaplicy Św. Kazimierza znajduje się tajemniczy obraz patrona o ciekawej historii (święty ma tutaj… 3 ręce!), a w jej podziemiach królewskie groby Aleksandra Jagiellończyka, Elżbiety Habsburżanki i Barbary Radziwiłłówny, oraz, co brzmi dość makabrycznie – serca króla Polski Władysława IV Wazy (WTF z tym wyciąganiem i chowaniem serc?). W archikatedrze znajdziecie także 10 innych kaplic i sporo bogobojnych turystów z Polski, ale spoko.

.

wilno.00_01_30_00.Still004

Wilno. Bazylika archikatedralna św. Stanisława Biskupa i św. Władysława

.

Pałac Wielkich Książąt Litewskich (Muzeum Narodowe)

Ładne, przyjazne muzeum w odbudowanym Zamku Dolnym, którego historia sięga do XIV wieku, gdy zbudowano zamek, a nawet, do IV wieku, gdy istniała w tym miejscu pierwotna drewniana osada. Wystawy raczej nobliwie patriotyczne i rzeczywiście skoncentrowane na historii (także naszej wspólnej, siłą rzeczy) i dziedzictwie narodowym Litwy (adres: Katedros a. 3; godz.: wt, śr, pt, sb 10.00-18.00, czw 10.00-20.00, nd 10.00-16.00; bilety: dorośli – 2,90€, uczniowie i studenci – 1,45€). Myśmy się tu schronili przed upałem i było miło.
.
wilno.00_01_40_01.Still005

Wilno. Pałac Wielkich Książąt Litewskich.

.

Baszta Giedymina

Giedymin to był dziad. Dziad Jagiełły 😉 I żył, rządził i dzielił niemal wiek wcześniej niż baszta jego imienia powstała. A powstała jako jedna z trzech wieżyc Górnego Zamku w 1409 roku, który to zamek był z kolei murowaną mutacją stojącej tu wcześniej twierdzy drewnianej, Giedymina właśnie. Zamek był niezły, ale ze względu na burzliwą historię tych ziem, w końcu się porozpadał, no i ostała się tylko ta jedna baszta. I to – w przeciwieństwie do Zamku Dolnego, który został odbudowany niemal w całości od zera –Baszta Giedymina, poza częścią najwyższej kondygnacji, to oryginalna budowla z XV wieku. Ciekawostką jest epizod z 1830 roku, gdy zbudowano w obrębie wieży nadbudówkę drewnianą na… telegraf optyczny! Teraz jej już tam nie ma, za to jest malutkie muzeum historyczne (godziny: kwiecień-wrzesień 10:00-19:00, październik-marzec 10:00-17:00; bilety: 4€ dorośli, 2€ dzieci pow. 6 lat). Warto wejść na górę dla widoku. Panorama Wilna z Baszty Giedymina robi wrażenie. Z ekipy Mereczonthego na górę wdrapały się trzy najstarsze panie, Merecz-Ojciec zastał z najmłodszym dziecięciem na dole w parku, bo dość stroma i długa droga jest wyłożona kocimi łbami, a tu wózek. Okazało się potem, że z drugiej strony wzgórza jeździ w górę i w dół wagonik kolejki linowej, którą można do Baszty Giedymina dojechać bez zadyszki (1,50€).

.

wilno.00_02_08_09.Still006

Wilno. Baszta Giedymina.

.

Ogród Bernardyński

Może i nie wszyscy Merecze lubią spacery po parku, ale akurat tu kontestacji nie było – wileński Ogród Bernardyński ma jakąś urokliwą aurę, fajny klimat. A i początki miał wesołe, gdyż założono go razem z klasztornym browarem i wytwórnią miodów pitnych, i to już w połowie XV wieku. Znajduje się w niemal w centrum Starego Miasta, przepływa jego skrajem rzeka Wilejka (lit. Vilnia). Ogród ma 9 hektarów powierzchni, oranżerię, ogród botaniczny i alpinarium, a do tego fontanny, place zabaw… Można tu coś zjeść w restauracji, albo po prostu sobie posiedzieć i odetchnąć. Relaksik.

.

Zarzecze (Užupis)

Trochę to taka warszawska Praga, trochę krakowski Kazimierz, trochę jak paryski Montmarte (toutes proportions gardées ;). Czyli dzielnica artystów, kawiarenek i sklepików. Trochę zapyziała, jak na każdą artystowską dzielnicę przystało, ale na pewno warta obejrzenia i pospacerowania. Klimatu dodaje przepływająca tu Wilejka – dopływ rzeki Neris (po naszemu Wilia). Zarzecze, które po litewsku nazywa się Užupis, ma nawet swoją “konstytucję”, spisaną dla jaj, ale też z dowcipnym wyczuciem stylu, przetłumaczoną na kilka języków, także polski, i powieszoną na murze. Jak przeczytacie Konstytucję Republiki Užupis, zrozumiecie, dlaczego to takie fajne miejsce.

.

wilno.00_02_14_21.Still007

Wilno. Wilejka.

.

Sklepokawiarnia Dziugas

Dziugas to ulubiony ser naszej rodziny, więc nie mogliśmy ominąć tego miejsca. Ten, jakże popularny w Polsce, a pochodzący z Litwy ser można tu dostać pod każdą postacią. Jest to też dobre miejsce, żeby kupić sobie lub przywieźć rodzinie taki ser w ładnym opakowaniu. Są małe kawałki, są duże zestawy, co kto woli. No i koniecznie, koniecznie spróbujcie tu ciast. Na bazie sera rzecz jasna. Mają naprawdę wyborny, unikalny smak.

wilno.00_02_43_14.Still008

Wilno. Myszka w serze przed sklepem Dziugas.

.

Ostra Brama

Obraz widać z daleka, ale jak się do niego dostać? Oto jest pytanie. Wejścia do kaplicy szukaliśmy ładnych kilka, a nawet kilkanaście minut. Aż w końcu o nie zapytaliśmy, i dobrze, bo wcale nie jest ono tam, gdzie można by się spodziewać. Przestrzeń w kaplicy i na galeryjce jest mała, więc w czasie mszy z pewnością nie umkniecie oczom wiernych. Nie radzimy więc pakować się tam z aparatem podczas nabożeństwa. Do tego ksiądz stoi centralnie przed obrazem. Macie więc dwa wyjścia. Albo poczekacie, aż msza się skończy, albo będziecie w niej uczestniczyć. My wybraliśmy trzecie wyjście – ewakuacyjne 🙂 A skąd nazwa ‘Ostra Brama’? A od nazwy okolicznej dzelni, niegdyś zwanej Ostry Koniec. Ostra Brama (lit. Aušros Vartai) wraz z fragmentem przylegającego do niej muru obronnego jest jedyną zachowaną bramą miejską, wchodzącą niegdyś w system murów i fortyfikacji Wilna; pozostałe cztery bramy zostały rozebrane w XIX wieku. No dobra, jeszcze o obrazie: ma 2 metry na 165 cm i nieznany dziś artysta wymalował go na deskach dębowych. Uważany za cudowny (nie tylko z estetycznego punktu widzenia) od dawien dawna przyciąga wiernych i turystów. Umieszczony jest od północnej (czyli od Starego Miasta) strony bramy. Fajnie, że widać go z ulicy.

.

wilno.00_02_53_12.Still009

Wino. Ostra Brama.

.

Przez wszystko powyższe przeszliśmy sobie na kompletnym luzaku przez niecałe trzy dni. Jako że do Wilna wjechaliśmy w nocy, a potem poruszaliśmy się piechotą w obrębie Starego Miasta i okolic, dopiero wyjeżdżając zdaliśmy sobie sprawę jak duże i różnorodne jest to miasto. Zaskoczyło nas nowoczesne wileńskie City z wieżowcami i centrami handlowymi, ale też szereg błękitnych starych domów drewnianych na przedmieściach. Super jest to Wilno, really.

Co było potem? Zabraliśmy dupę w Troki, ale to już inna historia (czytajcie i oglądajcie Merecz in Lithuania: Troki COMING SOON)

O Wilnianach

Liczba mieszkańców: ponad pół miliona samo miasto, milion aglomeracja wieleńska, czyli mieszka tu niemal 1/3 wszystkich mieszkańców Litwy. 40 kościołów, 20 cerkwi i 3 synagogi. 63% Wilnian to Litwini, 16,5% to Polacy (czyli jest nas tam blisko 90 tysięcy!), Rosjan jest 12%, Białorusinów 3,5%, a Żydów pół procenta. Co ciekawe przed wojną proporcje były zupełnie inne: Polacy stanowili 66% ludności Wilna, Żydzi 28%, Rosjanie 2,8%, Ukraińcy 0,9% i – uwaga – Litwini 0,8%! Tak czy inaczej wielu rdzennych Wilnian mówi czystą polszczyzną, co nas niejednokrotnie zaskakiwało. A w sklepach można normalnie kupić gazety i tygodniki w języku polskim.

podziel się, nie bądź sknera 😉Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Written by mereczonthego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *